Pistons pokazali pazury

Dodano: 9 lutego 2013 09:39
Pistons pokazali pazury
Hubert Krzywda, Informacja własna
WikiMedia

Dla "Tłoków" ten sezon pod względem walki w playoffs jest raczej przesądzony i nie ma co chyba liczyć na ich grę po sezonie regularnym. Nie znaczy to wcale, że nie ma "światełka w tunelu" dla tej drużyny.

Jest nim z pewnością Greg Monroe, który wykorzystał nieobecność mającego problemy z kolanem Tima Duncana i hasał sobie w strefie podkoszowej Spurs dając zwycięstwo Pistons 119:109.

Środkowy "Tłoków" uzyskał w tym spotkaniu 26 punktów, 16 zbiórek i 5 asyst dając odpowiedź na to, czemu Spurs chcą pozyskać Al'a Jeffersona. Pistons byli lepsi zdecydowanie na deskach wygrywając rywalizację zbiórek 49:33, a z "pomalowanego" trafili 52 przy 44 punktach rywali.

Sporo do gry wnieśli także Brandon Knight (24pkt) i Charlie Villanueva, który z ławki dołożył 21 punktów i 8 zbiórek.

To wielki czas dla nas. Pokazuje to tylko jak wielkim zespołem możemy być - mówił po meczu Knight.

Pistons dobrze prezentowali się nieźle także poza łukiem, skąd trafili 10 "trójek", co przeciwko dobrze broniącej ekipie Spurs jest dobrym wyczynem.

Dobrze trafiali rzuty z dystansu, zawsze kiedy dochodziliśmy ich na 8-9 punktów, to oni dawali właśnie taki rzut. Był to jeden z takich meczów w NBA, kiedy piłka we właściwym czasie wpadała do kosza - chwalił rywali najlepszy w ekipie "Ostróg" - Tony Parker, zdobywca 31 punktów.

W ekipie gości oprócz wspomnianego Duncana nie zagrał także Manu Ginobili, który ma naciągnięty mięsień uda.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp