Chicago zdominowane w Kolorado
Bulls mają jedną z najlepszych obron w lidze NBA. Nie słyszeli jednak tego w Denver gracze Nuggets, którzy nic sobie nie robili z postawy defensywnej rywali wrzucając im aż 128 punktów, tracąc 96.
To był prawdziwy nokaut ze strony gospodarzy, którzy sprawili spory ból głowy mocno poirytowanemu trenerowi Bulls - Tomowi Thibodeau, który bezradnie w tym spotkaniu brał kolejne przerwy na żądanie.
Bulls mieli tylko na początku pierwszej kwarty mocno zwarte szeregi obronne, które z czasem były niemiłosiernie rozrywane.
Bohaterem Nuggets był Kenneth Faried, który uzyskał 21 punktów(9/10 z gry) i 12 zbiórek. Drugoroczniak przez komentatorów meczu był porównywany nawet do Dennisa Rodmana, szczególnie za spsób, w jaki ustawia się pod tablicą i z jaką precyzją łapie odbijane piłki.
Graliśmy dzisiaj dla całego Kraju, gdzie byliśmy pokazywani w TV, więc zrobiliśmy co do nas należało. Wszedłem w mecz z nastawieniem takim, aby dominować i udało się. Wilson miał chyba takie samo nastawienie - powiedział Farried.
Dobrze radził sobie na rozegraniu Ty Lawson, który prócz swoich firmnowych wjazdów pod kosz i w sumie 16 zdobytych punktów dodał 12 asyst.
Myślę, że saługujemy teraz na uwagę ludzi. Graliśmy u siebie i pokazaliśmy jak potrafimy grac, jednak jesteśmy już na czwartym miesjcu w Konferencji i ludzie powinni to dostrzec - powiedział Lawson.
Pod koniec drugiej kwarty, gdy Bulls głównie za sprawą Cooka (19pkt) i Boozera (18pkt) zaczęli dochodzić rywali - zastrzyk swej drużynie dał Wilson Chandler, który potwierdził swoje możliwości ofensywne uzyskując najlepszy wynik strzelecki sezonu w swoim wykonaniu - 24 punkty, w tym wszystkie 5 prób z dystansu okazało się celnymi.
Z dobrej strony pokazął się także JaVale McGee, który prezentował swoje walory "powieterzne" mocno pakując piłkę do kosza i fenomenalnie bolokując rywali, a na szczególne sło0wa pochwały zasłużyła "czapa" po rzucie hakiem Noaha.
Nuggets wygrali zbiórki 48:36 i byli lepsi w rzutach z gry - 58 do 41%.
Na usprawiedliwienie Bulls trzeba zaliczyć brak trzech podstawowych obrońców - do kontuzjowanego długo Rose'a , dołączyli jeszcze Hinrich i Belinelli, którzy z różnych przyczyn nie wystąpili w tym meczu.
Nuggets wygrali po raz ósmy z rzędu.