Superbowl Sunday, czyli koszykówka schodzi na drugi plan
W oczekiwaniu na pojedynek Baltimore Ravens - San Francisco 49ers większość kibiców musi znaleźć sobie zajęcie na cały wieczór. Na szczęście nie my. NBA zadbała o to, by umilić nam wieczór i choć obyło się bez szlagierów, emocji z pewnością nie brakowało.Lakers, Heat i Celtics zakończyli ten tydzień ze zwycięstwem na koncie. Od czasu kontuzji Rondo C's są 4-0 i pokonali dziś w TD Garden Los Angeles Clippers, a Paul Pierce wreszcie trafił wielki rzut w końcówce.
Clippers - Celtics 104:106Mecz dwóch nieobecnych. Eric Bledsoe (23pkt/10as/7zb) trafił trójkę na 56 sekund przed końcem i zmniejszył stratę gości do dwóch punktów. Chwilę później Clippers mieli szansę doprowadzić do wyrównania, jednak Avery Bradley zagrał wielką obronę na Jamalu Crawford (23pkt/6as) i wymusił faul ofensywny. Paul Pierce (22pkt) przetrzymał Matta Barnes'a po lewej stronie boiska i oddał rzut w ostatniej chwili, trafiając trójkę dającą Celtom perfekcyjny bilans w minionym tygodniu. Gospodarze zawdzięczają to zwycięstwo ławce rezerwowych, która rzuciła dziś aż 52 punkty. Dla Clippers z ławki, jednej z najlepszych w lidze, oprócz Crawforda punktował tylko Lamar Odom. Goście obnażyli wszystkie słabości Celtics na tablicach wygrywając zbiórki az 41:29, nie mieli jednak odpowiedzi na znakomite występy Barbosy, Terry'ego i Jeffa Greena. Jeszcze w czwartej kwarcie podopieczni Doca Riversa prowadzili 15 punktami, by niemalże stracić całą przewagę w końcówce spotkania. Heat - Raptors 100:85Rudy Gay (29pkt) w swoim drugim występie w barwach Raptors rzucił 20 punktów w pierwszej połowie przeciwko Lebronowi Jamesowi i z miejsca został pokochany przez publiczność w Air Canada. Niestety dla Kanadyjczyków druga część meczu przebiegała pod dyktando obrońców tytułu. Chris Bosh (28pkt) od przenosin do Miami jest bezwzględny w stosunku do swojego byłego zespołu - w trzech meczach przeciwko Raptors w Toronto, od 2010 roku notuje średnio 27.7 punkta na 56% skuteczności. Dziś nie było inaczej i po znakomitym meczu w wykonaniu wielkiej trójki (Wade 23pkt, LBJ 30) Heat wygrali 15 punktami. Wciąż problemem dla podopiecznych Erica Spoelstry są jednak zbiórki. Heat są najgorzej zbierającą drużyną w lidze, gorszą nawet od Celtics. Ray Allen miał 1 punkt w 20 minut, cała ławka gości zdobyła 13 oczek. Od czego ma się jednak Big 3. W czwartej kwarcie mecz starał się uratować DeMar DeRozan (27pkt), jednak mimo tego, że wraz z Gayem tworzy bardzo elektryzujące duo, w pojedynkę nie był stanie odrobić strat. Lakers - Pistons 98:97Najbardziej zwariowana końcówka tego wieczoru. ,,Każdy mecz jest teraz dla nas jak mecz Play Offs. A w Play Offs dzieją się zwariowane rzeczy" - mówi Mike D'Antoni. Steve Nash, jeden z najlepszych strzelców z linii osobistych w historii ligi, na dwie sekundy przed końcem meczu ma dwa rzuty, by zwiększyć przewagę do 3 punktów i niemal zapewnić Lakers zwycięstwo. Pudłuje oba. Kyle Singler rzuca alley-oop pod obręcz, a debiutant Andre Drummond (9pkt/11zb) pudłuje wsad. Obrona Gasola była według przepisów a Lakers wygrali spotkanie, po raz drugi z rzędu grając bez Dwighta Howarda. Lakers rozpoczynali drugą połowę z 11-punktową przewagą, przegrali jednak dwie ostatnie kwarty różnicą 10 punktów. Najlepszym zawodnikiem na parkiecie był Pau Gasol (23pkt/10zb), który na dobre wrócił do świata żywych. Kobe Bryant (18pkt) popisał się akcją 2+1 na minutę przed końcem, dając Jeziorowcom 3-punktowe prowadzenie. Chwilę później Will Bynum (18pkt/10as) zmniejszył stratę do punktu, a Lakers spudłowali 4 osobiste w ciągu ostatnich 16 sekund gry. Na ich szczęście jednak Drummond i Bynum zmarnowali swoje szanse na wyjście na prowadzenie. Najlepszym zawodnikiem wśród gospodarzy był nie kto inny jak Greg Monroe (20pkt/12zb), nie miał jednak wpływu na losy ostatnich akcji i Pistons przegrali po raz 3 w ostatnich 4 meczach. Lakers wygrali 5 z 6 ostatnich pojedynków.