Osłabieni Bulls bez problemów ogrywają Hawks
Bez Rosa - już się przyzwyczaili, bez Hinricha - nie pierwszy raz w tym sezonie, bez Noaha - po co center w drużynie, bez Boozera - po co wysoki strzelec, przecież jest Radmanovic.
Co prawda to nie wysoki Serb dał Bulls zwycięstwo, ale tej nocy można było zobaczyć całkowicie odmienioną drużynę Bulls, która nie dała szans notującym bilans 26-20 Hawks w ich hali.
Thibodeau po otrzymaniu nagrody dla najlepszego trenera stycznia wszedł na jeszcze wyższy poziom i 3 liderów zastąpił tym co miał tworząc nowy team. Można przypuszczać, że byłby w stanie z Bobcats zrobić bilans powyżej .500. W wyjściowej piątce zamiast Mohammeda na centrze zagrał Gibson, a do s5 dołączył Jimmy Butler. Drużyny nie trafiły 6 pierwszych rzutów przy których Bulls zaliczyli aż 4 zbiórki. Dopiero Taj jako pierwszy punktował (akcja 2+1) w meczu i po 2. minutach gry Bulls prowadzili 3-0. Taj był łącznie autorem pierwszych 5 punktów i od początku spotkania siał postrach wśród obrońców Hawks. Po kolejnych minutach i pierwszym trafieniu Ex-Bullsa Korvera za trzy było po 7. Wtedy Deng (0/3 FG) włączył drugi bieg i obok 3 ofensywnych zbiórek trafił w końcu punkty, a Butler zabrał piłkę spod kosza Atlanty oddając na trójkę do Robinsona i zrobił się run 7-0. W 5 minut na parkiecie Nate Robinson (krytykowany za brak zespołowej gry) miał już 4 asysty, którymi ubogacił swoje 3 punkty i przechwyt. W połowie kwarty goście z Chitown prowadzili 16-9, a już 5 zbiórek miał Deng. Uderzony w rękę na poczatku meczu przez Nate'a, Teague doznała urazu palca i dość szybko musiał opuścić parkiet. Goście ograniczali Atlantę do tylko 30% celnych rzutów, ale sami trafiali zaledwie 37% prób. Problemy z celnością miał Hamilton, bo trafił jedynie 1/6 z gry, ale poza nim trio liderów takiego ustawienia: Deng, Taj, Jimmy grali bardzo równo i zabezpieczali deskę oraz nie popełniali zbędnych strat (1 zespołu). Atlanta swoich szans szukała w rzutach trzypunktowych, jednak wobec kontestowania ich przez Bulls trafili tylko 1 na 8 takich prób. Niemal równo z syreną dla gospodarzy punkty zdobył jeszcze Johnson, ale i tak podopieczni Thibsa wygrali pierwszą kwartę 24-17. 8 punktów, 5 zbiórek i blok miał Deng, a 6 'oczek' dołożył Butler. Dla Atlany 6 punktów zdobył Smith (3/7 FG), a trafiali oni kolektywnie tylko co 3 rzut, gdy Bulls notowali 40% skuteczność z gry.
czytaj więcej na chicago-bulls.pl