Cleveland ma nowego króla

Dodano: 3 lutego 2013 12:29
Cleveland ma nowego króla
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

Po dwóch słabych meczach ze strony Irvinga i całej drużyny Cavaliers przyszedł czas na przyjęcie Kevina Duranta i Russella Westbrooka w Quicken Loans Arena. To, co wydawało się być przesądzone już od początku okazało się najlepszym widowiskiem sobotniego wieczoru, którego bohaterem był nie kto inny jak pewien wychowanek uczelni Duke.60 punktów dwójki Durant-Westbrook nie wystarczyło, Irving był perfekcyjny w czwartej kwarcie ośmieszając obronę gości za kazdym razem gdy brał się za kreowanie akcji. Ostatecznie poprowadził Cavs do zwycięstwa 115:110.

Pojedynek dwóch najlepiej punktujących playmakerów w NBA wzbudzal wiele emocji jeszcze zanim się rozpoczął. Choć Thunder i Cavs znajdują się obecnie na dwóch przeciwnych biegunach, przed spotkaniem zawodnicy obu drużyn mówili przeciwniku w samych superlatywach. Z resztą podopieczni Byrona Scotta przypominają tych właśnie Thunder sprzed kilku lat, kiedy jeszcze o mistrzostwie konferencji mogli tylko pomarzyć.Thunder przegrali przed tym pojedynkiem 2 z 4 ostatnich spotkań. Cavaliers - dwa z rzędu, w tym we fatalnym stylu dzień wcześniej w Detroit. Irving w obu porażkach rzucił po 14 punktów i trafił zaledwie 9 z 27 rzutów. Wczoraj pokazał dlaczego w wieku 20 lat jest All-Starem i powinien być wymieniany jednym tchem z najlepszymi tej ligi. Pojedynek Irvinga (35pkt) z Westbrookiem (28pkt) był wyczuwalny przez całe spotkanie i w miarę jak zbliżaliśmy się do ostatniej części meczu atmosfera robiła się co raz bardziej gorąca. Tymczasem show postanowił ukraść Kevin Durant (31pkt/11zb), który w 4. kwarcie zaczął rzucać, i robił to tak, by wszyscy w Quicken Loans Arena poszli spokojnie do domu. Zanim tak się jednak stało, Thunder rozpoczęli 4. część meczu celnym rzutem Reggiego Jacksona i wyszli na 5-punktowe prowadzenie. Scott Brooks nie był w stanie przewidzieć, że bez Kyriego na boisku Cavs będą w stanie rzucać punkt za punktem i wyjdą na prowadzenie. Wszystko za sprawą fenomenalnego tego wieczoru Marreese'a Speightsa (21pkt/10zb). Od czasu przeprowadzki do Cleveland Speights dostarcza trenerowi Scottowi bardzo solidne cyfry. Średnio 7 punktów i 5 zbiórek w tym sezonie w ostatnich pięciu meczach zamienił na 15/7, a wczoraj był najgorętszym zawodnikiem na parkiecie w pierwszych minutach 4. kwarty. Gdyby nie postawa Marreese'a dziś pewnie nikt nie mówiłby o końcówce w wykonaniu Irvinga. Po celnych rzutach CJ Milesa (15pkt) i wyrównaniu stanu spotkania, Speights rzucił 10 z 12 kolejnych punktów Cavaliers, w pewnym momencie po prostu rzucając za każdym razem gdy miał piłkę w rękach. A ta za każdym razem wpadała do kosza. Shaun Livingston zaliczył wtedy 4 asysty, dostarczając po prostu piłkę do byłego gracza Memphis. na 7 minut przed końcem mieliśmy 8-punktowe prowadzenie gospodarzy i bohatera w postaci Marreese'a Speightsa. Jeśli ktoś zwątpił w drużynę z Oklahoma City to chwilę później miał okazję przekonać się dlaczego jest to obecnie najepsza drużyna na zachodnie. W ciągu minuty podopieczni Scotta Brooksa odrobili straty, a Kevin Durant dopiero się rozkręcał. Kolejna trójka do kolekcji KD i mieliśmy już 3-punktowe prowadzenie Thunder, na które szybko odpowiedział Miles, również trafioną trójką. I się zaczęło.Russel Westbrook wchodzi w defensywę gospodarzy i trafia layup. Irving podaje do Speightsa a ten nie myli się spod kosza. 2+1. Russell trafia jumpera i wtedy Kyrie postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. 4 punkty z rzędu, odpowiedź Duranta, 2 minuty do końca, Irving wbiega z piłką pod kosz obok Serge'a Ibaki i pozbawia go nadziei na udany blok. Westbrook odpowiada tym samym, trafiając spod kosza po podaniu Kendricka Perkinsa. Po trafionym rzucie Tristana Thompsona (11pkt/12zb) 3-punktową stratę szybko niweluje Durant, trafiając ze stoickim spokojem zza łuku. 108 do 108, a Kyrie Irving za chwilę trafi dwa najważniejsze rzuty tego spotkania.Pierwszy - oszukując całą obronę Thunder, markując rzut, a w końcu wchodząc pod kosz i znów rzucając obok Serge'a Ibaki. Ibaka miał w tym sepotkaniu 18 punktów, 12 zbiórek i 4 bloki, ale za pewne oddałby to wszystko za choć jedną udaną próbę zablokowania Irvinga w końcówce. Kevin Durant tym razem pudłuje, Kyrie kryty przez Westbrooka spokojnie wyprowadza piłkę za połowę i nie spiesząc się, trafia nad wychowankiem UCLA trójkę wygrywając spotkanie już na 40 sekund przed końcem meczu. Jeszcze Durant trafia po wejściu pod kosz, ale to nie jego wiecżór - Irving stawia kropkę nad i trafiając o tablicę. Po słabych występach przeciwko Warriors i Pistons, najlepszy debiutant poprzedniego sezonu jest dziś na ustach wszystkich w koszykarskim świecie. Z takim rozwojem i mentalnością w przeciągu kilku lat Irving powinien znaleźć się wśród czołowych kandydatów do nagrody MVP. Wciąż ma dużo do poprawy w obronie i jeśli po bronionej stronie parkietu będzie tak efektowny jak na tej atakującej, trudno będzie go powstrzymać.Być może już w przyszłym sezonie Cavaliers powalczą o Play Offs, przed nimi jednak bardzo długa droga aby to osiągnąć. Franchise playera już mają i chyba nikt nie wierzył w to, że w Ohio tak szybko znajdzie się następca Lebrona Jamesa.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp