Gwardia Irvinga rozstrzelała Thunder w czwartej kwarcie
Oklahoma City Thunder polegli na wyjeździe Cleveland Cavaliers 110-115. Sprawcą zwycięstwa Kawalerzystów pod wodzą Byrona Scotta był głównie Kyrie Irving.
Lider Cavs grał niczym Uncle Drew i w sumie zaliczył aż 35 punktów dając prawdziwy popis w kluczowej czwartej kwarcie.
Durant i Westbrook zdobyli razem 50 punktów ale okazało się to niewystarczającą liczbą na Irvinga i jego trzech muszkieterów – Tristana Thompsona, Marreese Speights’a i CJ Milesa.
Początek meczu obfitował w wiele przerw, które wynikały z dużej liczby wolnych czy też częstych wznowień z autu. Obie drużyny rozpoczęły dość słabo rzutowo i na pierwszy timeout Thunder prowadzili 9-10. Mecz przynajmniej do końca pierwszej kwarty nie był zbyt dobrym dla oka widowiskiem jeśli wziąć pod uwagę skuteczność obu stron, która wahała się w okolicach 30%. Durant nie mógł znaleźć swojej klepki i zaczął od 1-5 z gry. Pod koniec kwarty KD powędrował na ławkę, a dość niespodziewanie na parkiet wszedł Perry Jones III. Martwiły mnie jednak dziury jakie od czasu do czasu Thunder zostawiali pod koszem, w efekcie czego Cavs zdobyli kilka łatwych punktów. Pierwsze 12 minut gry zakończyły się wynikiem 25-23 dla Thunder. Ibaka miał 8 punktów i 5 zbiórek.
czytaj więcej na okcthunder.com.pl