Grizzlies pozbyli się Gaya i pomysłów w ataku

Dodano: 1 lutego 2013 13:50
Grizzlies pozbyli się Gaya i pomysłów w ataku
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

Historią numer jeden czwartkowego wieczoru w NBA była fatalna postawa w ofensywie podopiecznych Lionela Hollinsa od początku spotkania w Oklahomie. Zach Randolph spudłował 10 pierwszych rzutów z gry i nawet kłótnia Russella Westbrooka z resztą świata nie pomogła Grizzlies w odrobieniu 26-punktowej straty. Kevin Durant rzucił spokojne 27 punktów i Thunder bez problemu pokonali u siebie gości z Memphis, którzy w pierwszej połowie rzucili zaledwie 34 punkty.  

Grizzlies - Thunder 89:106Fatalna pierwsza połowa pełna nieporozumień, brak skuteczności i nieporadność w obronie, przyczyn klęski Grizzlies w Chesapeake Arena było wczoraj wiele. Serge Ibaka miał 6 bloków i właściwie miał prawo potraktować to spotkanie jak trening swoich zagrań defensywnych, mimo tego, że grał przeciwko jednemu z najgroźniejszych front-courtów na zachodzie.

Liczby w tym przypadku nie kłamią - 34% skuteczności z gry. Katastrofa w porównaniu do 55% gospodarzy. Sekou Smith z NBA.com przywołał ciekawą wypowiedź, że ze środowego trade'u najbardziej zadowoleni mogą być (kolejność nieprzypadkowa) Thunder, Clippers i Spurs. Pozbycie się swojego go-to-guya, który w tym sezonie wreszcie wyglądał znakomicie u boku duetu Randolph-Gasol, bardzo ogranicza ofensywne możliwości ekipy Lionela Hollinsa. Niestety koszykówka to też biznes i włodarze klubu nie mieli wyjścia. Russel Westbrook (21pkt/9zb/6as) w trzeciej kwarcie otrzymał piłkę po lewej stronie boiska, chwilę później jednak kryty przez najlepszego zawodnika gości tego wieczoru, Jerryda Baylessa (23pkt/6as), według sędziów popełnił błąd 5 sekund. Sfrustrowany tą decyzją najpierw postanowił sprzeciwić się arbitrowi, potem nakrzyczeć na kolegów z drużyny, a ostatecznie wykrzyczał coś do Scotta Brooksa. Cała sytuacja skończyła się tym, że Russel poszedł ochłonąć do szatni, a Grizzlies rzucili 10 punktów z rzędu i wrócili do gry. Gdy Westbrook wrócił na ławkę, pozostał na niej aż do rozpoczęcia 4. kwarty. Scott Brooks słusznie zbagatelizował całą sprawę w rozmowie z mediami, podobnie z resztą Kevin Durant. Nieporozumienia się zdarzają, choć takie zachowanie mogło kosztować Thunder zwycięstwo. Nie w tym meczu. Początek czwartej odsłony to odkupienie Westbrooka - najpierw trafiony jumper, a chwilę później dostarczenie piłki do Kevina Martina (16pkt) i trafiona trójka. Na 9:32 do końca było 86:69, Thunder prowadzili bezpiecznie do końca tego meczu. Grizzlies znów muszą nauczyć się grać bez Rudy'ego Gaya i być może będzie to jeszcze trudniejsze zadanie niż podczas Play Offs 2011. Wczoraj Thunder popisali się znakomitą defensywą i uniemożliwili gościom zdobycie łatwych punktów. Być może w meczach przeciwko Wizards (dziś) czy Phoenix (05.02) bedzie wyglądało to lepiej, ale pojedynki z czołówką bez swojej gwiazdy będą bardzo trudną przeprawą. Być może fenomenalni Grizzlies, którzy wygrywali w tym sezonie z Heat, Knicks, czy Thunder, po kapitalnym początku sezonu znów odpadną w pierwszej rundzie Play Offs i niezbędne będą zmiany. PS. Rozpoczęcie meczu od 9/9 z gry było najlepszym wynikiem Thunder od czasu przeniesienia się z Seattle. Jest to także najlepszy wynik jakiejkolwiek drużyny w tym sezonie.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp