Steve Nash wrócił do Phoenix i przegrał
To był wymarzony powrót Nasha do Phoenix. Z tym, że nie dla samego zawodnika, a dla kibiców zgromadzonych w US Airways Center. Michael Beasley rzucił 27 punktów, a Suns odrobili 13-punktową stratę w 4. kwarcie przyczyniając się do tego, że Lakers przegrali wszystkie spotkania na wyjeździe w styczniu. Kobe Bryant tym razem chciał wziąć sprawy w swoje ręce w końcówce, spudłował jednak 3 z 4 oddanych rzutów w 4 ostatnich minutach meczu, gdy wynik był jeszcze sprawą otwartą.
Lakers - Suns 86:928. z rzędu porażka na wyjeździe dla Los Angeles Lakers i pierwszy w historii organizacji miesiąc, w którym nie wygrali ani jednego wyjazdowego spotkania. Choć przez większość meczu kontrolowali wynik, sytuacja pogorszyła się po zejściu z boiska Dwighta Howarda (9pkt/14zb), którego znów dopadły bóle prawego barku. Po stracie Howarda (6:56 do końca spotkania) Lakers nie byli w stanie powstrzymać Suns w pomalowanym i gospodarze trafili w tym czasie 5 z 6 oddanych rzutów blisko kosza. Ponadto po zejściu Dwighta, Kobe (17pkt/9as) oddał 7 rzutów, reszta drużyny 3, a Suns zakończyli mecz runem 19:8. Historią wieczoru był jednak powrót Steve'a Nasha (11pkt) do Phoenix. Nie było tu mowy o tym, jak kibice przywitają swoją byłą gwiazdę. Steve wchodził na parkiet przy owacji na stojąco i sam był zachwycony powrotem do miejsca w, którym spędził osiem sezonów. Marcin Gortat zagrał dobre spotkanie i zakończył je z 14 punktami i 12 zbiórkami na koncie. Żadna z drużyn nie prowadziła więcej niż pięcioma punktami w pierwszej połowie, która zakończyła się remisem 41:41. Na początku 3. części meczu Lakers wypunktowali gospodarzy 23:10, a czwartą kwartę rozpoczynali z przewagą 73:63. Problemy zaczęły się już na 10 minut przed końcem, gdy Suns rzucili 8 punktów z rzędu, a na domiar złego z boiska musiał zejść Dwight Howard. Suszę przerwał Bryant trafiając jumpera z półdystansu, chwilę później jednak on i Nash spudłowali swoje rzuty, a gospodarze zbliżyli się na 3 oczka, po tym jak Goran Dragic (11pkt/8as) trafił layup. Punktami wymienili się Gasol (14pkt) i Beasley (27pkt/5stl), a prawdziwy wybuch radości wywołał Jared Dudley trafiając trójkę i doprowadzając do remisu. Po dwóch stratach gości, którzy wyraźnie grali z co raz większą frustracją, dzięki punktom Beasley'a i Scoli Suns wyszli na 4-punktowe prowadzenie, jednak do remisu doprowadził Bryant i na minutę przed końcem mieliśmy 86:86 i timeout dla Słoń. Ostatnia minuta pojedynku to zmarnowane sytuacje Lakers i przede wszystkim znakomita akcja Beasleya, który pokazał, że mimo trudnego charakteru i częstej nieskuteczności potrafi wygrywać mecze. Dzięki trafieniu Michaela i spudłowanym layupie Kobego Suns mogli dokończyć spotkanie na linii osobistych, gdzie nieomylni byli Scola i Dudley.19 strat Jeziorowców i tylko 42 procentowa skuteczność. Mimo, że od początku spotkania prezentowali się z dobrej strony, mecz back-to-back na trudnym terenie w Phoenix w końcu dał się we znaki i w grę weszło zmęczenie oraz dodatkowa strata w postaci kontuzji D12. Powrotu do Arizony, przynajmniej pod względem koszykarskim, ani Steve Nash, ani Mike D'Antoni nie będą wspominać dobrze. Suns po raz pierwszy od 2000 roku zagrali w czarnych strojach. Ostatnie 4 spotkanai to 48 asyst Bryanta i są to najbardziej produktywne pod tym względem mecze w karierze Black Mamby.