Czy Kevin Martin może zostać w Oklahomie na dłużej ?
To nie jest pierwszy raz, kiedy Kevin Martin wspomina, że liczy na długoterminową umowę od sztabu Oklahomy. Jednak prawdopodobnie robi to po raz ostatni, a zarazem najbardziej stanowczy.
Martin będzie niezastrzeżonym wolnym agentem już w lipcu tego roku, ale już wielokrotnie mówił, że chce zostać tutaj na dłużej.
Nie mówiłem tego nigdy wcześniej, ale wydaje mi się, że po tylu latach w końcu odnalazłem swój dom w NBA. Uwielbiam grać i spędzać czas z tymi chłopakami. Thunder są niesamowitą organizacją i jedyną w swoim rodzaju społecznością. To najlepsze miejsce w jakim byłem w swojej karierze.
Czy powinniśmy być sceptyczni w stosunku do tego ? Powinniśmy. Kibice Thunder zostali już raz zawiedzeni w podobnej sytuacji, jednak sytuacja Martina wygląda inaczej niż ta z Jamesem Hardenem.
Wiedziałem w jakiej sytuacji znajdę się po przenosinach. Myślałem, że kibice potraktują mnie nieco inaczej niż zwykle, że będę nieco odtrącony po stracie jaką odczuli po odejściu Hardena. Stało się jednak inaczej – zaakceptowali mnie od początku, a ja starałem odwdzięczać się dobrą grą. Dlatego tutaj wszystko jest takie niesamowite. Dla mnie osobiście była to idealna sytuacja bo znalazłem się w drużynie walczącej o tytuł w idealnym czasie mojej kariery – kiedy jestem w optymalnym wieku i mogę dać z siebie najwięcej”
Nie ma wątpliwości, że Martin jest mocno zdeterminowany żeby pozostać w Oklahomie, jednak pytanie brzmi czy Thunder odwzajemniają to uczucie ? Czy Martin zdecyduje się zrezygnować z być może większych pieniędzy by móc zostać i grać u boku Kevina Duranta ?
Według mediów sporo zespołów jest już zainteresowanych sprowadzeniem Martina. Nie sądzę jednak, żeby on chciał ponownie wrócić do ligowego średniaka. Od początku pobytu w Oklahomie mówił, że ma dość chudych lat w Sacramento czy Houston, gdzie dojście do drugiej rundy było już bardzo dużym osiągnięciem.
W debiutanckim sezonie Martina, Sacramento udało się awansować do drugiej rundy, gdzie przegrali 4-3 z Minnesota Timberwolves, a w dwóch kolejnych latach dość gładko ulegali w pierwszych rundach kolejno SuperSonics (4-1) i Spurs (4-2). Martin w fazie playoffs zagrał jeszcze podczas występów dla Houston Rockets, kiedy to w 2009 roku jego zespół poległ po walce (4-3) w drugiej rundzie późniejszym mistrzom – LA Lakers.
Jestem ciekawy, czy to wszystko to tylko puste słowa mające na celu zmiękczenie serc włodarzy Thunder, czy naprawdę jest aż tak rad ze swojej roli z ławki. Pamiętajmy, że podobne rzeczy mówił przed kilkoma miesiącami James Harden. Też „kochał swoich braci”, też uwielbiał wszystko co związane było z drużyną. Mimo wszystko wybrał pieniądze.
Sytuacja finansowa Thunder wygląda następująco. Według Sham Sports, OKC ma w kontraktach około 67 mln $ na kolejny sezon i 66 mln na rok 2014/15. Kiedy walczyli jeszcze o zatrzymanie u siebie Hardena, byli gotowi przekroczyć normę i płacić podatki za przekroczenie salary cap. Bardzo interesujące jest czy byli skłonni zrobić to tylko i wyłącznie dla Hardena czy w przypadku Martina również skusiliby się na taki ruch. Podpisanie Martina na 2 lata za 17 mln brzmi całkiem rozsądnie, jednak taka suma i tak stawiałaby Thunder na skraju limitu płac, czyli czegoś, czego Sam Presti za wszelką cenę chce uniknąć.
Martin za kilka tygodni skończy 30 lat, ale mimo to jest w kwiecie swojej kariery. Szczególnie w takiej roli w jakiej używają go Thunder. Życie jest dla niego łatwe.
Przed nami jeszcze pół sezonu, a następnie sprawdzian generalny dla Martina – Playoffy 2013. Wiele jeszcze może się wydarzyć i jest wiele czynników, które mogą mieć wpływ na decyzję. Ale pozycja Martina w tej sprawie jest całkiem jasna – Twój ruch będzie w lipcu, Kevin.
O Thunder można więcej przeczytać TUTAJ