Kobe, tell me how the pass tastes?

Dodano: 28 stycznia 2013 13:30
Kobe, tell me how the pass tastes?
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

28 asyst w ciągu dwóch spotkań. Nie, to nie statystyki Rajona Rondo, ani Chrisa Paula. Kobe Bryant jest w ostatnich dniach najgorętszym graczem w lidze, mimo tego, że jego Lakers wciąż są na minusie, a on wcale nie rzuca po 40 punktów w meczu.Choć w przypadku kibiców Lakers nie ma co popadać w hurraoptymizm, to z pewnością wczorajsze zwycięstwo nad najlepszą drużyną konferencji zachodniej jest powodem do radości.

Kobe Bryant zagrał wczoraj jakby wcale nie był Kobem Bryantem. 21 punktów, 14 asyst, 9 zbiórek. Skutecznośc? 8/12. Na szczęście w ostatnich minutach meczu oddał dwa bardzo trudne rzuty, które zapewniły Lakers zwycięstwo i wszyscy odetchnęli z ulgą widząc starego dobrego Bryanta. To oczywiście żart, bowiem Kobe grając tak wszechstronną koszykówkę jest dużo większym zagrożeniem dla przeciwników. Najpierw przeciwko Utah, a wczoraj przeciwko Thunder miał po 14 asyst i 9 zbiórek i był bardzo, bardzo bliski triple-double. Wydawało się, że do pokonania Thunder w tym przypadku niezbędny będzie znakomity występ Dwighta Howarda (8pkt/10zb). Przez problemy z faulami Dwight spędził na parkiecie 29 minut i ani przez chwilę nie był kluczowym zawodnikiem tego meczu. Aczkolwiek jego pojedynki z Kendrickiem Perkinsem (10pkt/6zb) nadal wyglądają ciekawie, jak za starych dobrych czasów w Bostonie i Orlando. 13 asyst i 9 zbiórek miał natomiast inny człowiek-orkiestra - Russel Westbrook. Dołożył do tego 17 punktów, oczywiście na fatalnej skuteczności - 6/22. Kevin Durant kilkakrotnie zaczarował Staples Center znakomitymi akcjami i zakończył mecz z 35 punktami, utwierdzając nas w bezpośrednim pojedynku kto jest najlepszym strzelcem w NBA. Siłą Lakers w tym meczu była gra drużynowa i każdy z zawodników, którzy posmakowali wczoraj parkietu przyczynił się do tego zwycięstwa. Gospodarze rzucali na znakomitej 55% skuteczności przy 44% zespołu Scotta Brooksa. Pau Gasol miał 16 punktów z ławki i w ostatnich meczach gra naprawdę przyzwoicie. W dwóch ostatnich spotkaniach trafił 14 na 18 rzutów co bardzo dobrze świadczy o jego koncentracji i o tym, że zna swoje miejsce w drużynie Lakers. Być może Mike D'Antoni wie, co robi. Jeszcze na 6:37 przed końcem spotkania wydawało się, że czeka nas bardzo emocjonująca końcówka i kolejna porażka Lakers z rywalem z czołówki (w tym sezonie 0-8 przeciwko Spurs/Thunder/Clippers/Grizzlies). Kevin Durant trafia za 3 i Thunder obejmują prowadzenie 87:86. Lakers odpowiadają 7 punktami z rzędu rzuconymi przez 4 różnych graczy. Jak często widzimy to w wykonaniu Jeziorowców? Po tym jak Kobe trafia z półdystansu w swoim stylu Russel Wesbtrook i Steve Nash (17pkt/5as) wymieniają się punktami, rzucajac po 4 oczka w następną minutę. Oba trafione rzuty Nasha poprzedzone są podaniem od Bryanta, który w ciągu ostatnich 6 minut zanotował 4 asysty i 6 punktów. 91:97 dla Lakers i pojedynek Nasha z Russellem przerywa Kendrick Perkins. Chwilę później pudłują Durant, Kobe i Westbrook pudłują swoje rzuty, a czas mija dla Oklahomy nieubłaganie. Przewagę do 6 punktów zwiększa Bryant, a Durant odpowiada trafiając 2 osobiste. Wreszcie na minutę przed końcem bardzo ważne punkty po podaniu Black Mamby zdobywa Pau Gasol i kibice w Staples mogą cieszyć się ze zwycięstwa. Kobe jeszcze w swoim stylu trafia trudnego jumpera na 40 sekund przed końcem, a wynik na 105:96 ustala z linii Steve Nash.14 asyst w dwóch meczach z rzędu zdarzyło się Bryantowi wcześniej tylko raz, w sezonie 2002/2003. Gdy Kobe oddaje 19 lub mniej rzutów Lakers mają w tym sezonie bilans 13-3. Gdy oddaje ich ponad 19 - bilans jest brutalny, 6-22. Thunder zakończyli właśnie morderczy 6-meczowy trip po Stanach Zjednoczonych. Była to ich najdłuższa seria wyjazdowa w tych rozgrywkach, zakończona bilansem 3-3. Teraz wracają do siebie i mają 4 dni wolnego, kolejne spotkanie w czwartek przeciwko Grizzlies, transmisja w TNT. Dla Lakers to kolejne ,,rozpoczęcie sezonu od początku". Zawodnicy zapowiadają, ze teraz będzie już dużo lepiej i po fatalnej serii porażek przyszedł czas na odrabianie strat. Z drugiej strony ile razy słyszeliśmy to już w ostatnich miesiącach? Po zwolnieniu Mike'a Browna, po powrocie Steve'a Nasha, z ust Dwighta, Kobego, D'Antoniego. Choć brak Lakers w Play-Offs byłby ogromną stratą dla kibiców i finansów ligi, póki co nie potwierdzili oni jeszcze, że zasługują na miejsce w czołowej ósemce zachodu. Aczkolwiek zwycięstwo nad Thunder jest bardzo dobrą drogą do odzyskania zaufania wśród swoich fanów. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp