Irving w formie
40 punktów przeciwko Celtics, 35 przeciwko Bucks a minionej nocy kolejne 32 przeciwko Raptors w ich hali. Wszystkie cyferki łączy postać Kyrie Irvinga oraz faktu, iż Cavaliers odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo.
Rozgrywający Cavs znajduje się obecnie w wybornej formie, o czym przekonali się na własnej skórze gracze Raptors występujący w tym meczu w strojach przypominających wojskowe moro.
Na kilka sekund przed końcem meczu "Kanadyjczycy" prowadzili 98:96 i piłka była w posiadaniu Cavaliers.
Irving miał już jednego "game winnera" na koncie w tym sezonie przeciwko Bobcats, kiedy w "Jordanowskim" stylu wbił się w półdystans i celnie przeymierzył w stronę kosza. Tym razem jednak postanowił inaczej rozwiązać akcję, zbliżając się na około 8 metrów od kosza i decydując się na oddanie rzutu. Ten okazał się celny i Cavaliers mogli się cieszyć z trzeciego z rzędu triumfu, gdyż Raptors nie potrafili po wzięciu czasu udanie zakończyć swojej akcji w ataku.
Rzut Irvinga do złudzenia przypomina akcję z poprzedniego sezonu w wykonaniu Jeremy Lina, który w podobny sposób załatwił ...Raptors.
Można kilka meczów wygrać w ten sposób, trzeba się też liczyć, że trochę przegrasz w swoje karierze - to prawo średnich - powiedział po meczu szczęśliwy lider przyjezdnych.
Cavs trafili 6/11 celnych rzutów z dystansu w meczu, z czego 4/4 w czwartej kwarcie.
Prócz Irvinga nieźle wypadli nowi gracze zespołu, którzy zasilili go przychodząc z Grizzlies: Speights miał 17pkt/5zb a Ellington zakończył mecz z dorobkiem 12 "oczek".
Daniel Gibson opuścił parkiet w trzeciej kwarcie z powodu zwichnięcia palca a ręki.
W zespole gospodarzy 18pkt/12zb było dziełem Amira Johnsona, Alan Anderson miał ich 17, a Ed Davis dodał 16pkt/9zb.