'Leśne Wilki' nie poddają się
Minnesota Timberwolves ma spore problemy z kontuzjami, które wyeliminowały jak na razie aż siedmiu graczy ze składu. Na dodatek od 5 stycznia nie widać na ławce trenerskiej Ricka Adelmana z powodów osobistych.
Jako środki zapobiegawcze zastosowano więc podpisanie dwóch kontraktów 10 dniowych. O tym, że mają one przeważnie małe znaczenie w NBA i są jedynie kosmetyką w danym składzie - wiadomo od dawna. W tym przypadku jednak jest zdecydowanie inaczej.
Najpierw zdecydowano się podpisać taki kontrakt z Francuzem Mickaelem Gelabale, a potem z Chrisem Johnsonem.
Obaj spisali się świetnie w meczu przeciwko Houston wyatnie pomagając swojej drużynie w zwycięstwie 92:79. Gelabale uzyskał 11pkt/4zb a Johnson miał 15pkt/6zb i piękny blok na Hardenie. Gdy stawał na linii rzutów wolnych skanowano nawet w jego stronę "MVP, MVP", jednak jak sam podkreślił odebrał to jako wsparcie dla całej drużyny.
Liderem "Leśnych Wilków" w tym meczu był Andrei Kirilenko, który na swoim koncie miał po meczu 21pkt/11zb/3prz, natomiast Luke Ridnour dołożył 16"oczek".
Gracze "Rakiet" też w wielkim stopniu pomogli w wygranej rywalom, gdyż mieli fatalnie ustawione celowniki w tym spotkaniu trafiając ledwo 32% swoich rzutów z gry. Popełnili na dodatek aż 20 strat w meczu.
Nie graliśmy dobrze w tym meczu. Byliśmy pozbawieni charakteru i ciężkiej pracy. Byliśmy najlepiej punktującą drużyną w lidze, a teraz pokazano nam, że nie ma łatwych koszy. Trzeba ciężko pracować - powiedział zawiedziony po meczu Kevin McHale.