Tim i Tony stopują GSW
Duet Parker-Duncan spisuje się jak za swoich najlepszych lat. Minionej nocy naprzeciwko nich stanęli gracze GSW i niestety dla nich musieli uznać ich wyższość.
Podopieczni Marka Jackscona postawili twarde warunki, jednak nie byli w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę ostatecznie ulegając Spurs 88:95.
Pierwsze skrzypce w ekipie "Ostróg" grali wymienieni wyżej gracze. Tony Parker miał 25 punktów i 8 asyst, zaś Duncan toczył mocne pojedynki z podkoszowymi rywali kończąc mecz z dorobkiem 24 punktów i 10 zbiórek.
Spurs wykorzystywali przede wszystkim swoją najmocniejszą broń, czyli robiącego za wiatrak z rywalami Parkera, który idealnie obsługiwał wysokich Spurs, którzy z "pomalowanego" trafili 44 punkty przy 28 Warriors. 19 punktów i 9 zbiórek było dziełem Tiago Spilttera, który dobrze korzystał ze swoich warunków fuzicznych.
Dzisiejszym mecz miał intensywność playoffs. Golden State to bardzo dobra drużyna, było sporo walki fizycznej grało się przeciwko nim bardzo ciężko - powiedział po meczu Tony Parker.
W ekipie przyjezdnych, którzy pozbawieni byli Curry'ego dobrze zaprezentował się zastępujący go Jack - 20pkt/10as, popełnił tylko jedną stratę. 22pkt/7zb dołożył Lee, a Thompson miał na koncie 21 punktów.
"Wojownicy" nie wygrali w San Antonio od przeszło 16 lat, czyli zanim pojawił się tam jeszcze Tim Duncan.