Chandler zrobił różnicę

Dodano: 16 stycznia 2013 12:25
Chandler zrobił różnicę
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
MediaWiki

Kibice nie mogli się pomylić w tym przypadku - wybór meczu Nuggets - Portland do NBA Fan Night był strzałem w dziesiątkę, a my oglądaliśmy popis zarówno ofensywy, jak i defensywy, a wszystko to zwieńczone znakomitą końcówką.Wilson Chandler w swoim drugim meczu po powrocie robił co mógł, by przykuć uwagę trenera. Udało mu się to niewątpliwie na 14 sekund przed końcem dogrywki, gdy trafił trójkę, jak się później okazało, na wagę zwycięstwa. 

Nuggets wygrali po raz szósty z rzędu i w styczniu mogą pochwalić się bilansem 7-1. Tym samym nie tylko umocnili się na 6. pozycji na zachodzie, ale także zbliżają się do bilansu Golden State i w przypadku potknięcia Warriors i zwycięstwa Nuggets, podopieczni George'a Karla wskoczą na pozycję numer pięć. Spotkanie w którym aż 6 zawodników rzuciło 19 punktów lub więcej nie mogło się nie podobać. Dodatkowo nie mogliśmy narzekać na tempo gry, wystarczy nadmienić, że ławka Nuggets zanotowała w sumie 6 przechwytów, a każda z drużyn wykorzystała straty przeciwnika rzucając po 17 punktów. Już pierwsza kwarta była popisem strzeleckim obu teamów - po pierwszych dwunastu minutach gospodarze prowadzili 35:33, rzucając najwięcej punktów w pierwszej kwarcie w tym sezonie. Przenieśmy się jednak do tego co najciekawsze a więc do ostatniej odsłony meczu. Wesley Matthews (14pkt) trafił runnera na 5:13 przed końcem, skracając przewagę Nuggets do 3 punktów. Gospodarze odpowiadają 6 punktami z rzędu, a run rozpoczął Kenneth Faried (21pkt/11zb), notujący kolejny fantastyczny występ i osiemnaste double-double w tym sezonie. 95:86 dla Denver i kibice w Pepsi Center powoli zaczynają celebrować. Ale nie tak szybko, Blazers wracają rzucając 10 z 12 następnych punktów, a Lamarcus Aldridge (28pkt/8zb) zmniejsza stratę do jednego punktu. Kolejna znakomita akcja Ty Lawsona (24pkt/12as), który był najlepszym zawodnikiem Nuggets w tym meczu i jeszcze lepsza odpowiedź Wesa Matthewsa - trafiona trójka na 99:99, a my czekaliśmy na to, kto spotkanie zakończy w regulaminowym czasie gry. Niestety, zarówno Andre Iguodala (9pkt) jak i Damian Lillard (16pkt/8zb/5as) nie trafiają swoich rzutów i mamy jedyną tego wieczoru dogrywkę.A w niej nie mniej emocji - po trójce Danilo Gallinariego (25pkt) i świetnym jumperze Aldridge'a znów mieliśmy remis na 51 sekund do końca i za chwilę mieliśmy być świadkami jednej z najbardziej niesamowitych akcji tego tygodnia. Ty Lawson zauważył świetnie ustawionego Javale'a Mcgee pod koszem, posłał mu alley-oop, a ten łapiąc piłkę jedną ręką tyłem do kosza, zdołał wsadzić ją w obręcz i dać Denver prowadzenie. Nawet Lawson był po tej akcji zszokowany. Na ratunek znów przyszedł LA, którt wyrównał stan meczu z linii osobistych, a chwilę później Andre Iguodala zauważył niepilnowanego Wilsona Chandlera w rogu i posłał mu piłkę. Chandler przyznał, że po ponad dwumiesięcznej przerwie w swoim drugim występie czuł się nieco zmęczony. Dwa dni wcześniej rzucił Warriors 14 punktów, a wczoraj bardzo udzielał się po obu stronach boiska. Jego skuteczność jak to zwykle bywa po powrocie nie była najwyższa, a jednak Andre Iguodala widząc go niepilnowanego, nie zastanawiał się ani chwili.I Wilson tą sytuację wykorzystał, dając Nuggets prowadzenie, a w konsekwencji zwycięstwo nad gośćmi z Portland. Świetna obrona na obwodzie uniemożliwiła Damianowi Lillardowi oddanie dobrego rzutu i Ty Lawson ustalił wynik meczu na 115:111. Blazers nie wygrali w Denver od grudnia 2007 roku. Na uwagę zasługują dobre występy Nicolasa Batum (22pkt/7zb/7as), J.J. Hicksona (19pkt/13zb) i Kosta Koufosa po stronie Nuggets, który miał najwyższy wskaźnik +/- grając naprawdę znakomite zawody na tablicach. Chandler zakończył mecz z dorobkiem 13 punktów i 6 zbiórek.  

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp