Hello John
Washington Wizards właśnie wygrali trzecie spotkanie z rzędu. Nie wnosi to absolutnie żadnych zmian do tabeli wschodu, ale pokonanie Thunder i Hawks w przeciągu kilku dni robi wrażenie. Wczoraj Wizards nie dali szans Magic odnosząc siódme zwycięstwo w sezonie.John Wall tym razem zagrał 20 minut i momentami wyglądał naprawdę jak John Wall. oczywiście nadal jego największym mankamentem pozostaje skuteczność, ale w drugim meczu po powrocie niezwykle trudno być w dobrej formie.
Wizards wyglądali naprawdę dobrze we wczorajszym pojedynku rzucając gościom z Orlando aż 120 punktów, naturalnie najlepsze w sezonie. Jest to o tyle niezwykły wynik, że team ze stolicy jest najgorszym w ataku zespołem w lidze. Wczoraj ich szybka gra wyraźnie zaskoczyła Magic. Wall w swoim drugim meczu po powrocie zanotował 12 punktów i sześć asyst. Popisał się także znakomitą akcją, w której zabójczym cross-overem posłał na parkiet Isha Smitha i zaliczył piękną asystę. Co oznacza jego powrót do gry? Z pewnością kilka zwycięstw więcej w tym sezonie, który po raz kolejny jest wielkim rozczarowaniem dla kibiców ze stolicy. Wall zwiększa tempo gry i jest niesamowicie wybuchowym zawodnikiem, jednak potrzebuje obok siebie utalentowanych strzelców i dobrych wysokich. Jeśli Wizards nie poczynią zmian na lepsze bardzo prawodpodobne, że w końcu stracą Walla, którego zapewne niejeden GM chciałby mieć w swoim zespole. Oczekiwania zaczyna spełniać Bradley Beal, który z kazdym meczem wygląda co raz lepiej. Wczoraj miał 17 punktów trafiając 7/10 z gry. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Emeka Okafor (19pkt/11as). Czy Wizards mają szanse na przedłużenie swojej serii? Wygrane z Thunder i Hawks (choć w fatalnej formie) robią wrażenie, jednak teraz podopieczni Randy'ego Wittmana wyjeżdżają w długą podróż na zachód. Na wyjeździe Wizards są 1-15. Przeciwko drużynom z zachodu 3-7. To nie napawa optymizmem, zwłaszcza, że wśród rywali są m.in. Clipper, Nuggets i Blazers. Cieszy jednak fakt, że znów możemy oglądać w akcji Johna Walla, który wciąż nie pokazał w 100% na co go stać w NBA, głównie przez kontuzje.PS. -Rajon Rondo w spotkaniu przeciwko Bobcats (100:89) zanotował 26 triple double w swojej karierze. Do 17 punktów i 12 asyst dołożył wczoraj 10 zbiórek. Dodatkowo trafił 8 z 11 rzutów z gry co daje mu najlepszą skutecznośc w karierze w meczu, w którym zanotował TD. Od startu poprzedniego sezonu rozgrywający Celtics może pochwalić się 13 triple-doubles, nikomu w lidze w ciągu tego czasu nie udało się zrobić tego więcej niż dwa razy. - Oklahoma City Thunder jest pierwszą drużyną, której udało się wygrać 30 spotkań w obecnych rozgrywkach. Wczoraj pokonali oni na wyjeździe Phoenix Suns 102:90. 30. zwycięstwo było nie mniej efektowne niż cały sezon w wykonaniu mistrzów konferencji zachodniej - Russel Westbrook rzucił 36 punktów, Kevin Durant - 41. Marcin Gortat nie będzie wspominał dobrze tego meczu, bowiem stał się częścią najlepszego wsadu wieczoru, niestety, po bronionej stronie parkietu.