Noc niespodzianek w NBA

Dodano: 13 stycznia 2013 09:33
Noc niespodzianek w NBA
Hubert Krzywda, Informacja własna
WikiMedia

Liga NBA ma to do siebie, że nie zawsze wszystko idzie "zgodnie z planem". I za to jest kochana przez miliony. Minionej nocy doszło w niej do kilku zaskakujacych wyników.

Największą sprawili gracze Phoenix Suns, którzy psotanowili podnieść się z podłogi po kolejnej serii porażek i wygrać mecz w Chicago z mocno podbudowanymi zwycięstwem w Nowym Jorku Bulls.

I zrobili to zarówno w ładny jak i łatwy sposób. Głównie dzięki Michaelowi Beasley, który przypomniał sobie jak ogromny talent posiada. Rezerwowy gracz Suns fruwał w powietrzu kończąc akcje efektownymi wsadami notując 20 punktów (10/14 z gry) i 6 zbiórkami. Dobry mecz zanotował także Luis Scola dodając 22 punkty.

Marcin Gortat tym razem grał przez 38 minut. Jego cyferki to: 8 punktów (3/4 z gry), 10 zbiórek, 3 asysty oraz 2 bloki. W drużynie gospodarzy 15 punktów i 10 zbiórek miał Carlos Boozer.

Wisiała nad nami duża chmura przez jakiś czas. Taki mecz daje nam sporą nadzieję - powiedział po meczu Beasley. Chicago - Phoenix  81:97

O sporą niespodziankę postarali się w Los Angeles gracze Orlando Magic, którzy dali radę Clippersom. Nie pomogło 30 punktów Griffina oraz 16 asyst Chrisa Paula. W końcówce meczu boaheterem okazał się być JJ Redick (21pkt), który przy stanie 99:99 postarał się o celną "trójkę", by w kolejnej jednej z kolejnych akcji wymusić faul ofensywny na rywalach. Bardzo dobrze w meczu zaprezentował się także Arron Afflalo, który był autorem 30 punktów. Na pocieszenie fanom Clippers pozostaje fakt powrotu do gry Granta Hilla, który pojawił się tylko na 6 minut gry.

Dobrze jest wrócić do gry i przetestować swoje ciało. Nie mogę być więc zbyt sfrustrowany, ale także nie mogę być spełniony do końca poprzez końcowy wynik - powiedział Hill po meczu. Clippers-Magic 101:104

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp