Knicks ograni u siebie. Wystrzał Denga
Drew Barrymore, Edie Falco, Jon Stewart, Woody Allen, John Turturro i John McEnroe przyszli na mecz Knicks - Bulls, jednak nie pomogli oni swoją obecnością gospodarzom, którzy ulegli w MSG "Bykom" z Chicago 101:108.
Nie pomógł także powrót do gry zawieszonego na jedno spotkanie Carmelo Anthony'ego, który w drugiej połowie dwoił się i troił by odwrócić losy przegranego dużo wcześniej meczu.
Zanim jednak "Melo" szalał na parkiecie zdobywając 29 punktów w drugiej połowie ze swoich 39 w meczu stał się zdecydowanie "współtwórcą" porażki swojego zespołu poprzez postawę w pierwszej części meczu. Z tego głównie względu na wymuszone rzuty z nie do końca przemyślanych i czystych pozycji. Trafił zaledwie 1/8 rzutów w pierwszej kwarcie, w po dwóch miał 4/14
Po pierwszej połowie Bulls objęli bezpieczne prowadzenie 57:36, które utrzymali także przez czwartą kwartę. Najlepszy mecz w sezonie rozegrał Luol Deng, zdobywca 33 punktów, który tym sposobem w ewidentny sposób podważył postęp w grze obronnej "Melo".
Uwielbiam grać w tym miejscu. Ostatnio, gdy tutaj byłem też świetnie mi się grało (29 punktów przy ostatniej wizycie Denga) - powiedział lider Bulls w tym spotkaniu.
Kolejny słaby występ po powrocie do gry zanotował Amar'e Stoudemire. Skrzydłowy Knicks, którego czas gry jest ograniczany do dokoło 20 minut w meczu zaliczył jednie 5 punktów i jedną zbiórkę.
Od dwóch do czterch tygodni potrwa przerwa w grze Marcusa Camby, który ma problemy z naciągniętą lewą stopą.
Jestem trenerem tej drużyny i muszę wyciągnąć nas jakoś z tej koleiny - powiedział po meczu Mike Woodson.
New York Knicks - Chicago Bulls 101:108 (18:29, 18:28, 24:25, 41:26)
- Anthony 39pkt, 8zb,5as (14/32)
- Chandler 9pkt,18zb
- Deng 33pkt, 5zb,4as
- Boozer 17pkt,6zb
- Noah 9pkt,8zb,4as,4blk