Pacers pokonują najlepszych

Dodano: 11 stycznia 2013 11:35
Pacers pokonują najlepszych
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Indiana Pacers w przeciągu dwóch dni pokonali najpierw Miami Heat, a wczoraj New York Knicks, zatrzymując pierwszych na 77 punktach, drugich - na 76. Druga najlepsza obecnie defensywa w lidze wyprzedziła już Hawks w tabeli i niebezpiecznie zbliża się do miejsca zajmowanego obecnie przez Knicks.Nowojorczycy zagrali bez Carmelo Anthonego, co w ogromnym stopniu powstrzymało ich w ataku i nie mieli żadnej odpowiedzi na co raz agresywniejszą obronę gospodarzy.

 Paul George (24pkt/11zb/5as/6stl) powoli może zacząć nazywać się Most Improved Player tego sezonu, bowiem nie widzę zawodnika, który pod względem postępów mógłby konkurować ze skrzydłowym z Indianapolis. Wczoraj George nie tylko jako jedyny w zespole Pacers rzucił więcej niż 15 oczek, ale także wykonał kapitalną pracę w obronie zaliczając aż 6 przechwytów i był niewątpliwie najlepszym graczem na parkiecie. Było to dziewiąte z rzędu zwycięstwo Pacers w Bankers Life Fieldhouse, gdzie tracą w tym sezonie średnio 85 punktów na spotkanie. Wow. I to właśnie defensywa jest wyjaśnieniem tego, że drużyna, od której mniej punktów na mecz zdobywają tylko Washington Wizards jest obecnie zagrożeniem dla Miami Heat i New York Knicks w tabeli konferencji zachodniej. Pierwsza kwarta tego meczu była apogeum złej ofensywy i nieskuteczności. Ostatecznie Knicks zakończyli wczorajszy wieczór ze skutecznością 34.8%, Pacers - 39%. Podpopieczni Mike'a Woodsona nie tylko musieli radzić sobie bez Melo, ale także Amare Stoudemire (9pkt/8zb) zagrał tylko 21 minut, bowiem lekarz zalecił trenerowi Woodsonowi oszczędzanie Stata. Dodatkowo Marcus Camby w drugiej połowie odnowił kontuzję lewej stopy. Wśród wszystkich problemów kadrowych mecz starał się przejąć J.R. Smith (25pkt/6as), który praktycznie w pojedynkę ciągnął swoją drużynę po przerwie. Knicks przegrywali 49:38 na poczatku 3. kwarty, gdy Smith poprowadził run 13-3, który zmniejszył przewagę do jednego punktu. Zakończył kwartę kolejnymi 4 oczkami, a Tyson Chandler (12pkt/15zb) rozpoczął czwartą odsłonę meczu wsadem, po którym na tablicy wyników widniał wynik 62:58 dla Knicks. Wtedy do gry wszedł Paul George, który najpierw trafił layup, a następnie zaliczył przechwyt i zakończył akcję wsadem wyrównując stan spotkania. Po trafionej trójce Geralda Greena i rzucie z półdystansu Iana Mahinmiego (13pkt, 6/7 z gry), George znów przechwycił piłkę i po chwili mieliśmy już 71:62 dla Pacers na 4:57 do końca, a Knicks zdążyli zbliżyć się tylko na 5 punktów . Zatrzymanie New York Knicks na 76 punktach i 20% skuteczności z dystansu (4/20) było znakomitą robotą wykonaną w defensywie przez podopiecznych Franka Vogela, wciąż grających przecież bez Danny'ego Grangera. Niestety, przy znakomitym bloku na Chandlerze kontuzji doznał również Roy Hibbert, który opuścił spotkanie z bólami pleców i na parkiet już nie wrócił. Kluczowa dla Pacers była również postawa rezerwowych, bowiem oprócz George'a starterzy rzucili zaledwie 25 punktów. Knicks przegrali po raz drugi z rzędu, jednak już dziś mają okazję się odegrać, ponieważ grają back-to-back u siebie z Bulls (02:00 naszego czasu - ESPN). Po powrocie Carmelo będzie im dużo łatwiej zdobywać punkty, choć obrona Chicago jest równie wymagająca co ta w Indianapolis.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp