26 zbiórek nie pomogło

Dodano: 7 stycznia 2013 11:01
26 zbiórek nie pomogło
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

 Wyrównanie własnego rekordu zbiórek zawsze jest wyczynem godnym podziwu. Jeśli nazywasz się Dwight Howard i twój rekord wynosi 26 jest to jeszcze lepsze. Niestety, po raz kolejny dla Lakers wielki wyczyn indywidualny nie poszedł w parze z wynikiem.Choć było bardzo blisko. Plany pokrzyżował jednak Danilo Gallinari, który znalazł się w odpowiednim miejscu i trafił najważniejszy rzut tego spotkania.

Obie drużyny spotkały się po raz trzeci w tym sezonie. Do tej pory każda z nich odniosła po jednym zwycięstwie u siebie. Wczoraj po raz pierwszy w tej serii wygrani z parkietu schodzili goście. Już pierwsza kwarta była popisem strzeleckim Denver, którzy rzucili w niej aż 34 punkty, oddając 26. Dokładnie odwrotnym rezultatem zakonczyło się drugie 12 minut tego meczu i do przerwy mieliśmy remis po 60. Dwight Howard (14pkt/26zb/4blk) już po dwóch kwartach mógł pochwalić się double-double z 13 zbiórkami na koncie. Było to trzecie spotkanie w tym sezonie, w którym D12 notuje przynajmniej 20 zbiórek i jest obecnie trzecim zbierającym ligi. Niestety dla Mike'a D'Antoniego, Howard nie wyróżniał się w ataku tak jak na tablicach. Żaden zawodnik Lakers nie może powchwalić się dobrym występem na atakowanej stronie boiska oprócz Kobego Bryanta (29pkt/7as). Mimo tego, że aż 6 podopiecznych D'Antoniego zaliczyło podwójną zdobycz punktową, przez ostatnie 15 minut spotkania to właśnie Bryant jako jedyny trafiał z gry. Odkąd na zegarze w 3. kwarcie pozostało 3:49 Kobe trafił 7 z 12 rzutów, reszta drużyny punktowała tylko z linii osobistych, notując 0/10 z gry. Mimo tego dzięki dwóm trafionym trójkom Kobego w ostatniej minucie meczu Lakers zbliżyli się na trzy punkty i nadzieje w Staples Center odżyły. Niestety, wydaje się, że nawet gdy robią wszystko dobrze, wciąż robią coś źle. Dwight Howard kapitalnie zablokował rzut Andre Millera (12pkt/10as), jednak gdy kibice LA zaczęli świętować piłka trafiła do Danilo Gallinariego (20pkt), który wcześniej trafił tylko 5 z 19 rzutów. Takich okazji Włoch nie ma jednak w zwyczaju marnować i automatycznie trafił daggera nad Metta World Peacem. Na uwagę zasługują dobre występy obu rozgrywających, Steve Nash do 10 punktów dołożył 13 asyst, a najlepszy gracz tego spotkania, Ty Lawson, zanotował 21 oczek i 10 kończących podań. Świetnie spisała się też ławka Nuggets, która rzuciła w sumie 43 punkry. Na oklaski zasługuje Javale McGee (17pkt/6zb), który co raz lepiej odnajduje się w filozofii Georga Karla. Choć nadal nieobliczalny, McGee potrafi rozegrać naprawdę produktywne spotkanie przeciwko najlepszym wysokim NBA. Andre Iguodala miał 15 punktów, 7 asyst i sześć zbiórek, a także popisał się niesamowitą akcją w której przełożył piłkę za plecami oszukując Steve'a Nasha i Dwighta, kończąc fingerrollem nad obręczą. Antawn Jamison, który przy okazji poprzedniej wizyty Nuggets w Los Angeles, 20 listopada, rzucił im 33 punkty, tym razem dostał od trenera zaledwie 4 minuty na parkiecie. Kenneth Faried zagrał drugi dzień z rzędu mimo choroby, zanotował 6 punktów i 6 zbiórek. Odkąd Kobe i spółka pokonali New York Knicks w świąteczny wieczór, przegrali 4 z 5 kolejnych spotkań.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp