MVP Ladder - Bardzo subiektywny ranking

Dodano: 6 stycznia 2013 22:00
MVP Ladder - Bardzo subiektywny ranking
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Po nieco ponad dwóch miesiącach zmagań w najlepszej lidze świata, postanowiłem przygotować mały ranking kandydatów do nagrody MVP. Z góry informuję, że opiera się wyłącznie na moich kryteriach i mało miejsc zgadza się z podobnymi rankingami na Yahoo, czy NBA.com.Najbardziej wartościowy zawodnik to pojęcie interpretowane na bardzo różne sposoby. W ostatnich latach tytuły zdobywali zawodnicy drużyn, które kończyły rozgrywki w ścisłej czołówce tabeli, a ich najlepsi gracze wyróżniali się w wielu aspektach.

Dla mnie, MVP to przede wszystkim gracz drużynowy i nie wyobrażam sobie lepszej definicji tego słowa, niż Lebron James, który zdobył 3 z 4 ostatnich nagród. Mogę od razu powiedzieć, że w moim rankingu nie zajmuje on pierwszego miejsca, mimo tego, że uważam go za najlepszego zawodnika na świecie. W tym sezonie jednak to nie Miami Heat są najgorętszą drużyną w lidze i póki co większe wrażenie robii nie kto inny, jak Chris Paul. Cały ranking poniżej i liczę na dużą krytykę ;) 1. Chris Paul (Los Angeles Clippers) (17pkt/9.3as/2.6stl)Dlaczego Chris? Los Angeles Clippers są rewelacją tego sezonu, a Paul kilka godzin temu zmiażdżył Stepha Curry'ego, trafiająć 10 z 12 rzutów i notując 27 punktów w 28 minut. Dzień wczesniej rzucił ,,trzydziestkę" Lakers i jest obecnie najjaśniej święcącym zawodnikiem na zachodnim wybrzeżu. Drugi pod względem asyst za niedoścignionym Rajonem Rondo i najlepszy przechwytujący w lidze, ale tego, jaki wpływ ma na drużynę nie da się opisać tylko liczbami. CP3 to prawdziwy przywódca na boisku jak i poza nim. Clippers, którzy w poprzednim sezonie krytykowani byli za symulowanie do tego stopnia, że nazywano ich Flop City, po wprowadzeniu kar grają twardą koszykówkę, a Chris nie cofa się przed żadnym rozgrywającym. Nie tylko umiejętności i perfekcjonizm stawiają go na szczycie w tym rankingu, ale przede wszystkim zimna krew, dzięki której Clippers wyszli zwycięsko z niejednej nerwowej końcówki. Były rozgrywający Hornets jest definicją lidera z prawdziwego zdarzenia i ten sezon może być najlepszym w jego karierze. Nie pod względem cyfr, ale osiągnięć, bowiem o LAC nigdy nie mówiono tak poważnie w kwestii faworytów do mistrzostwa konferencji. 2. Kevin Durant (Oklahoma City Thunder) (28.3pkt/7.8zb/4.1as)W obliczu fenomenalnej dyspozycji Kobego Bryanta wydaje się, że po raz pierwszy od 3 lat na tronie dla najlepszego strzelca nie zasiądzie Kevin Durant. Czy to stawia go w gorszym świetle? Przeciwnie. 28 punktów na mecz, w tym 40 rzucone Mavericks, 41 Atlancie i masa 30-punktowych występów czynią z Duranta najlepszego gracza NBA w ofensywie. Długie ręce dzięki którym KD zbiera średnio nieco poniżej 8 piłek na mecz są zabójcze dla przeciwników i ten sezon jest kolejnym, w którym wychowanek uczelni Texas zalicza progres. 52% skuteczność z gry i 90% z linii osobistych to najlepsze wyniki w karierze Duranta. Ponadto zaliczył on pierwsze w swojej karierze triple-double i poprowadził Thunder do rezultatu 25-7 (stan na 06.01), drugiego obecnie po Los Angeles Clippers. Co prawda w bezpośrednim pojedynku z Lebronem Jamesem, Durant znów został pokonany, jednak spisał się w nim znakomicie i gdyby nie błędy kolegów z drużyny, całkiem możliwe że świąteczn wieczór skończyłby się nieco inaczej. Na chwilę obecną KD jest najpoważniejszym kandydatem do zagrożenia Jamesowi w kwestii najlepszego gracza na ziemi, a w rankingu za sezon 2012/2013, póki co w mojej opinii go wyprzedza.3. Lebron James (Miami Heat) (26.6pkt/8.5zb/6.9as)James w swoim 10. sezonie gry po raz kolejny jest najlepszy pod względem PER w lidze i poprowadził Heat do bilansu 22-9 w pierwszych 31 meczach sezonu. Dlaczego więc dopiero 3. pozycja? Do Lebrona trudno mieć pretensje o cokolwiek, patrząc na jego grę i statystyki jakie ma nam do zaoferowania, bezsprzecznie najlepsze w lidze. Jedyny mankament jego gry w tym sezonie to rzuty osobiste (73%), które James pudłuje także w końcówkach. Niestety mimo świetnej gry Jamesa, Heat odnoszą czasami niepotrzebne porażki, jak chociażby ostatnimi czasy z Pistons czy Bucks. Dla obrońców tytułu te przegrane nie mają już takiego znaczenia jak chociażby w zeszłym sezonie, gdy wszyscy tylko czekali na potknięcie wielkiej trójki, jednak po raz kolejny nie wiadomo, czy obecnym mistrzom uda się wygrać konferencję wschodnią, czy przez takie właśnie porażki rozpoczną PO z drugiego miejsca. Oczywiście w większości rankingów James niepodważalnie jest numerem jeden i ma duże szanse na zdobycie czwartego tytułu MVP w swojej karierze. 4. Carmelo Anthony (New York Knicks) (29.3pkt/6.3zb)Wow. Melo nigdy nie był członkiem All-NBA First Team. Teraz, pod wodzą Mike'a Woodsona ma realne szanse powalczyć o tytuł MVP, jednak wszystko zależy od bilansu Knicks gdy sezon dobiegnie końca. Jeśli utrzymają się w czołowej dwójce wschodu - wszystko jest możliwe. Póki co kapitalne występy Anthonego, który jeszcze nigdy w swojej karierze nie grał tak dobrze. Trzy 40-punktowe występy i aż 10, w których Melo zanotował przynajmniej 30 oczek. Ofensywnie wraz z Durantem i Kobem absolutna czołówka ligi, a przede wszystkim money,clutch, i tysiąc innych stwierdzeń jakimi w języku angielskim można opisać Carmelo w końcówkach spotkań. Ważne rzuty to jego wizytówka, 47% skutecznosci przy średnio 21 próbach z gry na mecz można poprawić, ale i tak koszulka numer 7 jest dla Nowego Jorku na wagę złota. Martwią problemy z urazami, przez które Carmelo opuścił w tych rozgrywkach 6 spotkań, za każdym razem jednak po powrocie rzucał ponad 30 punktów. Pod wodzą Mike'a Woodsona nastąpiła również rewolucja w defensywie Knicks, gdzie i Anthony odnalazł swoje miejsce. Często kryje ,,czwórki" przeciwników i niejednokrotnie idzie mu to znakomicie. Poprawienie obrony sprawiło, że Carmelo w końcu postrzegany jest jako lider z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko utalentowany strzelec.5. Kobe Bryant (Los Angeles Lakers) (30.5pkt/5.2zb/4.7as)Gdyby Los Angeles Lakers nie grali poniżej oczekiwań i mieścili się przynajmniej w pierwszej piątce zachodu, Bryant byłby z pewnością najpoważniejszym kandydatem do nagrody. Niestety bilans 15-17 po 32 spotkaniach to największe póki co rozczarowanie tego sezonu. A Kobe? Jest po prostu Kobem i robi rzeczy nie z tej ziemi. Czasami wydaje się, że nie trzeba być kibicem Lakers, żeby fascynować się tym co potrafi Bryant w 17 sezonie gry. Już w poprzednich rozgrywkach był dosłownie kilka punktów od zdobycia korony dla najlepszego strzelca, w tym rzuca średnio 30,5 punktu na mecz przy 48% skuteczności. Jak długo jeszcze będzie nas zaskakiwał? Niestety ostatnio co raz rzadziej strzeleckie popisy Black Mamby idą w parze z sukcesami drużyny, ale gdyby nie on punktował to kto? No właśnie, problemu szukać należy raczej wśród partnerów. Do końca sezonu jeszcze wiele może się zmienić, ale na pewno nie Kobe Bryant. 6. James Harden (Houston Rockets) (26.4pkt/4.2zb/5.3as)W ciągu kilku miesięcy z najlepszego rezerwowego ligi do jednego z kandydatów do nagrody MVP. Tego jak James Harden gra po przejściu do Houston nie przewidziałby nawet najlepszy jasnowidz. Po znakomitym początku sezonu przyszły nieco gorsze chwile i mało kto wierzył, że Rockets powalczą w tym sezonie o Play Offs. Po 3 porażkach z rzędu na początku grudnia Rockets wygrali 7 z 8 kolejnych spotkań, a w nowym roku są niepokonani. W 10 ostatnich meczach Harden notuje średnio 29.5 punktu a jego współpraca z Jeremym Linem wygląda co raz lepiej. Po tragedii rodzinnej Kevin McHale ma przynajmniej dużo satysfakcji z oglądania swojej drużyny, która w dużej mierze dzięki Brodatemu rzuca najwięcej punktów na mecz w lidze. W tym sezonie Harden rzucał m.in. 45 Atlancie, 33 Spurs i Knicks, oraz 39 w spotkaniu z Mavericks. ROckets są obecnie 6. drużyną zachodu i jeśli uda im się awansować do Play Offs, ogromna w tym zasługa Jamesa, który wydaje się na dobre zadomowić wśród największych gwiazd ligi.7. Stephen Curry (20.1pkt/6.5as/4.3zb)Mark Jackson wykonuje w Oakland prawdopodobnie jeszcze lepszą robotę niż Kevin McHale w Houston. Sukcesy Warriors (22-11 po 33 meczach sezonu), którzy na tym etapie rozgrywek mają bilans prawie identyczny jak obrońcy tytułu z Miami nie byłyby możliwe gdyby nie kapitalna postawa wychowanka uczelni Davidson. Curry jest prawdziwym liderem na boisku i wraz z Davidem Lee tworzy duet zabójczy dla każdej defensywy w lidze. Co prawda 6.5 asysty na mecz to niewiele jak na rozgrywającego, jednak Curry potrafi świetnie kreować akcje, a niska ilość asyst wynika w pewnym stopniu z tzw. extra-passów, które są stałym elementem ofensywy Golden State. Najlepszy snajper wśród rozgrywających trafia średnio 3 trójki na mecz, a kilka dni temu rzucił 31 punktów i zanotował 8 asyst przeciwko Los Angeles Clippers. Niestety zdarzają mu się słabsze mecze, stąd pozycja niżej od Jamesa Hardena, jednak postęp jakiego Warriors dokonali dzięki młodemu rozgrywającemu jest niesamowity i oglądając młodych gniewnych z Oakland w akcji nie sposób im nie kibicować. 8. Tony Parker (San Antonio Spurs) (19pkt/7.3as)San Antonio Spurs po raz kolejny walczą o czołowe miejsce w tabeli zachodu i na pohybel krytykom idzie im co raz lepiej. Tim Duncan gra znakomicie, jednak dla mnie definicją gry Spurs jest Tony Parker. Już w poprzednim sezonie zasłużył na miejsce w pierwszej piątce najlepszych graczy sezonu regularnego. Tym razem 31-letni rozgrywający nie wyróżnia się już tak bardzo, jednak jego statystyki nadal są bardzo solidne i to on napędza atak San Antonio. Spurs grają chyba najbardziej drużynową koszykówkę w lidze, w związku z czym nie jesteśmy w stanie wyróznić prawdziwego lidera tego zespołu, a jednak to właśnie Francuz wygrał dla Grega Popovicha kilka zaciętych końcówek i to jemu należy się miejsce wśród najlepszych. 9. Rudy Gay (Memphis Grizzlies) (18pkt/6zb)Choć liczby tego nie pokazują, a Memphis Grizzlies po fenomenalnym początku w ostatnich tygodniach dostali małej zadyszki, Rudy Gay jest jednym z najbardziej wartościowych graczy w lidze w tej chwili i jestem pewien, że każdy trener chciałby mieć go u siebie. Przede wszystkim - znakomity lider, trafiający wielkie rzuty. Potrafi grać ,,cicho" przez cały mecz, po to by w końcówce zamęczyć przeciwnika rzutami trafianymi jeden za drugim. Rudy nie jest typowym strzelcem, nie poprowadzi zespołu w pojedynkę, a jednak wraz z duetem Gasol-Randolph, z którym wreszcie na boisku dogaduje się po mistrzowsku, prowadzi Grizzlies do kolejnych Play Offs i walczy o jak najwyższą pozycję. Rewelacyjny początek sezonu i tylko jedna porażka w listopadzie, kiedy Gay rzucił w ciągu kilku dni najpierw 21 punktów Heat, a następnie 28 Thunder dają mu miejsce w rankingu i miejmy nadzieję, że Grizzlies utrzymają się w czołówce tabeli, bowiem ich grę ogląda się naprawdę przyjemnie.Dlaczego tylko 9 wyborów? Ciężko było mi wybrać między Zachiem Randolphem, Joshem Smithem, Dwyanem Wadem, Russelem Westbrookiem, Kyrie Irvingiem czy Rajonem Rondo.  Hawks grają w tych rozgrywkach zaskakująco dobrze i utrzymują 3. pozycję na wschodzie, a twarzą ich sukcesu jest nie kto inny jak Josh Smith. Jednocześnie Westbrook wraz z Kevinem Durantem notują wielkie liczby i jego gra poprawia się z sezonu na sezon. Jakie szanse Chris Paul ma na rzeczywiste zdobycie nagrody? Jeśli Clippers zakończą sezon na jednej z dwóch czołowych pozycji jest to całkiem możliwe. Póki co jednak wg większości ekspertów faworytem pozostaje ktoś z dwójki James-Durant. Jak będzie i czy ktoś z listy wypadnie pokażą nam najbliższe miesiące.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp