Harden lepszy w pojedynku strzeleckim

Dodano: 6 stycznia 2013 12:18
Harden lepszy w pojedynku strzeleckim
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
MediaWiki

Kyrie Irving zaprosił Jamesa Hardena na małe strzelanie w Cleveland i przez większą część spotkania wydawało się, że to gospodarz wyjdzie z tej potyczki z tarczą. 16 punktów w 4. kwarcie Jamesa pozwoliło jednak Rockets wywieźć zwycięstwo z Ohio i umocnić swoją pozycję na 6. miejscu w tabeli zachodu.Pojedynek dwóch czołowych młodych obrońców był najciekawszą stroną tego spotkania, jednak tylko jeden z nich na tym etapie sezonu ma powody do zadowolenia.

W obliczu rozpoczęcia Play Offs w NFL uwaga wielu kibiców (w tym moja) była wczoraj podzielona. Nie przeszkodziło to jednak w zauważeniu w jak znakomitej dyspozycji są młodzi gniewni NBA. James Harden (29pkt/7stl) rozpoczął spotkanie od fatalnej skuteczności i w ciągu pierwszych 24 minut stać go było jedynie na 4 punkty. Były gracz Oklahoma City, który w swoim pierwszym sezonie w roli startera już jest wymieniany w czołowej dziesiątce kandydatów do nagrody MVP, wie kiedy wstrzelić się w mecz i tym samym końcówka spotkania należała już tylko do niego. W czasie gdy Harden miał problemy ze skutecznością, znakomicie radził sobie Jeremy Lin (20pkt/5as). Duet Lin-Harden wygląda co raz lepiej i poprowadził Rockets do 11 wygranych w 14 ostatnich meczach. Najwyraźniej również podopiecznym Kevina McHale'a lezą drużyny z konferencji wschodniej, bowiem w tych potyczkach Rockets są 14-2. Oczywiście nie byłoby tego bez role players, którzy w Houston pracują znakomicie - Carlos Delfino po świetnym meczu w Milwaukee wczoraj rzucił spokojne 9 punktów, ale trafił bardzo ważną trójkę w końcówce meczu. Pattrick Patterson i Greg Smith rzucili odpowiednio 15 i 11 punktów z ławki. Smith dodatkowo trafił wszystkie 5 swoich rzutów i zebrał 11 piłek. W barwach Cavs, którzy w pierwszej kwarcie prowadzili 10 punktami dwoił się i troił Kyrie Irving (30pkt/6as), który po game-winnerze w Charlotte, wczoraj nie był w stanie zrobić już nic w końcówce. W ostatniej kwarcie Irving rzucił 11 punktów, jednak w całym spotkaniu zanotował aż 8 strat, czym wyrównał swój dotychczasowy 'rekord'.Po raz dziewiąty z rzędu Cavs musieli radzić sobie bez Andersona Varejao, najlepszego zbierającego ligi, a mimo to wygrali walkę na deskach 44-43. Ogromna w tym zasługa Tristana Thompsona (14pkt/16zb), który obok Kyriego był najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem gospodarzy. Swoje zrobił także Alonzo Gee (18pkt/6zb), jednak w 4. kwarcie Cavs nie udało się nawet doprowadzić do remisu, choć na 4:48 przed końcem przegrywali tylko dwoma punktami. Obie drużyny składają się z młodych, bardzo utalentowanych graczy, a mimo to na tym etapie sezonu znajdują się na dwóch przeciwnych biegunach. Mając najlepszego rozgrywającego młodego pokolenia, Cleveland Cavaliers muszą tylko dobierać do niego zawodników. Cavs mieli kilka obiecujących momentów, jednak wygląda na to, że po raz kolejny liczyć będą się w loterii draftu, aniżeli w walce o Play Offs. Rockets są na dobrej drodze by powrócić do wiosennych gier, jednak przepych w tabeli zachodu jest ogromny i kilka wpadek może oznaczać spadek poniżej 8. miejsca. Póki co, Kevin McHale wykonuje kawał dobrej roboty, podobnie jak Mark Jackson w Oakland i niewątpliwie rok 2013 służy Houston jak żadnemu innemu zespołowi.PS.- Rockets mają obecnie najepszy statystycznie atak w lidze i niemal najgorszą obronę. Są na pierwszym miejscu pod względem zdobywanych punktów (106.2) i na przedostatnim jeśli chodzi o ich tracenie (103.4)- James Harden rzucił przynajmniej 25 punktów po raz 12 z rzędu i jest tylko jeden mecz od wyrównania rekordu Mosesa Malone'a z sezonu 81/82 jeśli chodzi o graczy Rockets.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp