Kanadyjski paradoks
Toronto Raptors to zespół według wielu osób słaby. W tym roku jednak do jedynego przedstawiciela Kanady w rozgrywkach NBA bardziej pasuje określenie dziwny.
Wszystko dlatego, że nie ma w tej chwili w NBA żadnego innego zespołu, który by grał tak bardzo… paradoksalnie.
Przed startem sezonu 2012/2013 w Toronto nadzieje zostały rozbudzone w stopniu znacznym. Złożyło się na ten fakt kilka czynników, które przez ostatnie lata za północną granicą USA nie zachodziły. A to w końcu na ławce trenerskiej siedział ktoś, kto wydawał się, że panuje nad swymi podopiecznymi. A to drużyna w końcówce ubiegłego roku zaczęła bronić tak jak wydawało się, że nie jest w stanie. A to podczas przerwy między rozgrywkami zaczerpnięto po świeżą krew w postaci debiutantów. A to wiecznie niespełniony Włoch po przesunięciu na odpowiednią pozycję miał w końcu zacząć grać na poziomie jakiego od niego wymagano. I gdy te oraz parę innych czynników miało się ze sobą zacząć „żreć” wystartował sezon.
Czytaj dalej na: http://sportowyswiat.com/teksty/kanadyjski-paradoks/