Nash:'Zespołowi brakuje chemii'
Odkąd do Lakers po kontuzji dołączył Steve Nash ich gra wygląda lepiej. Na tyle lepiej, że trzeba zapomnieć o ich fatalnym początku sezonu.
Ale nie ejst to z pewnością jeszcze taka drużyna, o której można śmiało mówić, że jest jedną z lepszych w lidze i że stanowi zagrożenie dla najlepszych.
Steve Nash także to dostrzegł, po kolejnym przegranym meczu z 76ers (99:103), mówiąc o braku chemii w zespole:
Staramy się zrobić coś w rodzaju łączności pomiędzy nami, abyśmy mogli stanowić zespół, patrzymy we wspólnym kierunku jak banda facetów, próbująca nauczyć się siebie samych.
Lakers znowu fatalnie rzucali (niespełna 39% z gry), co może stanowić o braku zaufania do swoich możliwości. Nash pomimo tego, że notuje po powrocie prawie 10 asyst na mecz to nie jest jeszcze w stanie dostrzegać partnerów w taki sposób, aby był dla danej sytuacji najlepszy.
Nie jest to jeszcze moment, w którym przycisk z napisem "PANIKA" powinien zostać uruchomiony przez fanów w Los Angeles, jednak są oni wymagający. Zawsze tacy z resztą byli. Niech jednak czekają cierpliwie, gdyż dla przykładu Miami Heat też borykali się z podobnymi problemami w swojej drużynie po dołączeniu do drużyny LeBrona Jamesa i Chrisa Bosha, jednak nie przeszkodziło im to w dotarciu do Finałów Ligi dwa razy z rzędu...