'17tka' Clippers
To miał być sezon Lakers. Tymczasem mało kto mówi o nich, a na pierwszy plan wychodzą w Los Angeles ich sąsiedzi - Clippers.
No, ale jak tutaj o nich nie mówić, skoro wygrywają mecz za meczem, tym razem już po raz siedemnasty z rzędu. Ubiegłej nocy nie dali rady ich pokonać Utah Jazz, którzy w Staples Center ulegli 96:107.
Zwykle gdy wygrwyamy, to skaczemy w górę i w dół po dwa razy. Tym razem musimy skoczyć 3 lub 4 razy - poiwedział zadowolony po spotkaniu coach Clippers, Vinny Del Negro.
Tym razem w rolach głównych nie wystąpili ci co zazwyczaj, czyli Chris Paul i Blake Griffin. Wprawdzie CP3 zakończył mecz z dorobkiem 19pkt/9as, lecz byli lepsi od niego. Szczególnie Caron Butler, który w pierwszej tylko kwarcie uzyskał 17 "oczek", a w całym spotkaniu 29, a na najwyższe słowa uznania zasłużył Jamal Crawford, który udowodnił po raz kolejny, że jest najwyższej wagi skarbem zasiadającym na ławce rezerwowych. "The Sixth Man" zdobywał punkty w najważniejszych momentach meczu w czwartej kwarcie, gdy Utah odrobili straty i wyszli nawet na prowadzenie 76:75. Wtedy jednak do akcji wkroczył Crawford...
Tylko 7pkt/7zb padło łupem Blake'a Griffina, który był skutecznie odcinany od piłek w ty meczu.
Po stronie Jazz nieźle zaprezentowali się Al Jefferson -30pkt/8zb/4bl i Gordan Hayward, który zakończył mecz z 16 punktami.
Drobne urazy wyeliminowały z gry Mo oraz Marvina Williamsów.