'Leśne Wilki' sprawiają piątą z rzędu porażkę Suns
Nie wiedzie się Phoenix Suns w tym sezonie i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż spełni się prognoza wielu fachowców, którzy przed sezonem wskazywali na "Słońca" jako te, które będą jednymi z najsłabszych w lidze.
Tym razme pomimo wcale nie najgorszego występu Suns ulegli na wyjeździe Minnseocie 107:111.
Wynik taki podopieczni Gentry'ego mogą zawdzięczać w głównej mierze Luisowi Scoli, na którego rzuty wysokim lobem nie mogli znaleźć sposobu gospodarze. Argentyńczyk zagrał nieźle w ataku -33pkt/10zb, gorzej jednak było już w obronie, gdzie sporo nawrzucali mu podkoszowi T-Wolves: Love,Kirilenko i Pekovic wspólnie rzucili 71 punktów.
Słabiej zagrał także Marcin Gortat, który w ciągu 27 minut zebrał jedynie 3 piłki, miał ponadto 9 punktów, asystę i 2 bloki.
Po jednomeczowej absencji wrócił do gry Goran Dragic, który poza fatalną jak zwykle skutecznością uzbierał 16 punktów i 12 asyst. W jego grze statystyki zakłamują jednak rzeczywistość. Wystarczy obejrzeć ostatnią szansę Phoenix, kiedy próbowali doprowadzić do dogrywki, by zastanowić się nad tym, gdzie w akim momencie powinien znajdować się rozgrywający drużyny.
To było dobre zwycięstwo. Phoenix postawiło twarde warunki, mało strat, niezła gra a w ataku. My musimy popracować jeszcze nad skutecznością rzutów wolnych, by nie mieć tak nerwowych końcówek - powiedział po meczu Rick Adelman.