Suns polegli w Indianapolis po walce
Nie udał się wyjazd do Indianapolis graczom Phoenix Suns, którzy po zaciętym boju musieli uznać wyższość graczy Pacers ulegając im 91:97.
Przyzwoity występ zanotował Marcin Gortat, jednak "Słońca" znów przegrały zdecydowanie walkę na tablicach, co miało spore znaczenie o końcowym wyniku spotkania.
Suns zebrali 37 piłek przy 48 Pacers, ale nie tylko to było ich bolączką. Największą była fatalna skuteczność z dystansu, gdyż tylko 2 rzuty na 14 prób znalazło drogę do celu. Po wybuchu talentu strzeleckiegio Jareda Dudleya w starciu rzeciwko Knicks tym razem gracz Suns był niewidoczny uzyskując tylko 11 "oczek".
Marcin Gortat na parkiecie spędził prawie 33 minuty, w czasie których zdobył 15 punktów( 6/9 z gry), miał 10 zbiórek, 2 asysty i jeden przechwyt.
Kluczowy moment - postawa Davida Westa w ostatnich pięciu minutach gry. Skrzydłowy Pacers uzyskał 8 punktów z 14 zdobytych przez Indianę w tym fragmencie gry.
Nie ma znaczenia, czy trafia on 2 na 20 rzutów w meczu. Ważne, że trafia wtedy, kiedy trzba - powiedział o postawie Westa coach Pacers - Frank Vogel.
George Hill miał 22 punkty (9/13 z gry), jednak naciągnął pachwinę i musiał opuścić placy gry. Dobrą zmianę dał także Tyler Hangsbrough, który trafił 5 z 6 rzutów z gry.