Afera trójmiejska, czyli przypadek Przemysława Zamoiskiego
Nie milkną echa po sensacyjnej decyzji Przemysława Zamojskiego, który ze względu na zaległości finansowe postanowił opuścić ekipę Trefla Sopot i po półrocznej przerwie powrócić do Asseco Prokomu Gdynia.
Niby transfer jak każdy inny,jednak działacze Trefla uznali,że zaległości wobec zawodnika zostały uregulowane i nie miał on podstaw do zerwania kontraktu. Takie stanowisko klubu wywołało wiele reperkusji,które negatywnie Rzutują na sytuacje Przemysława Zamoiskiego
Władze Trefla w specjalnym oświadczeniu poinformowały,że nadal traktują „zamoia” jako zawodnika klubu, w związku z niestawieniem się gracza na treningu została wszczęta procedura, która skutkowała zawieszeniem zawodnika.
Taki obrót spraw spowodował, że Klub nie wydał tzw. "listu czystości”, czyli dokumentu uprawniającego Zamoiskiego do gry w barwach nowego klubu. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że zdaniem niektórych działaczy Trefla, lokalni rywale z Gdyni prowadzili "nielegalne” rozmowy z Zamoiskim już przed meczem derbowym, który odbył się 9. grudnia czyli w momencie, gdy gracz ten występował w barwach Trefla.
Wiadomo, jednak, że cała sytuacja związana ze zmianą klubu przez Przemka nie powstała bez przyczyny. Jeszcze kilka tygodni temu działacze Trefla stanowczo zaprzeczały jakoby wobec zawodników występowały zaległości finansowe. Dopiero, gdy środowisko koszykarskie obiegła sensacyjna informacja o możliwości transferu Filipa Dylewicza do Stelmetu Zielona góra władze Trefla poinformowały, że wobec graczy występują "drobne” opóźnienia w płatnościach. Gdy wydawało się, że sytuacja została opanowana, wystąpił kolejny problem związany ze zmianą braw klubowych przez Przemysława Zamoiskiego
Liczne animozje pomiędzy trójmiejskimi ekipami spowodowały nagromadzenie niezdrowych emocji wokół całej sprawy. "Oliwy do ognia” dolał Prezydent Sopotu Jacek Karnowski, który stwierdził, że Zamoiski dał się zmanipulować agentom. Przy docenieniu zasług Pana Prezydenta w tworzeniu Trójmiejskiej koszykarski można podać w wątpliwość zasadność wypowiadania się w takim tonie w dodatku wątpię, aby osoba formalnie nie związana z klubem była upoważniona do wypowiadania się de facto w imieniu zarządu klubu.
Liczne niejasności w tej sprawie nie pozostają bez wpływu na sytuację sportową reprezentanta Polski.Ze względu na brak "listu czystości” pozostaje on poza grą od tygodnia i nic nie zapowiada, żeby sytuacja miała się prędko wyjaśnić. Przemek prawdopodobnie nie zagra w jutrzejszym meczu Gdynian z Kotwicą Kołobrzeg a działacze Trefla chcą skierować sprawę do władz ligi. Gdy ta nie podejmie decyzji problem zostanie przekazany FIBA, co niewątpliwie, przesunęłoby w czasie powrót zawodnika do gry.
Reasumując niezależnie od tego, racje której ze stron tego konfliktu uznamy za słuszne, to sprawa przynależności klubowej Przemysława Zamoiskiego powinna zostać wyjaśniona jak najszybciej, bo przedłużający się konflikt wpływa negatywnie na wizerunek obu klubów a przede wszystkim powoduje, że jeden z najlepszych graczy ligi nie może prezentować swoich umiejętności a ludzie którym zależy na dobru reprezentacji powinni uczynić wszystko, aby zaistniały problem jak najszybciej rozwiązać, ponieważ zaistniała sytuacja negatywnie wpływa na formę jednego z jej liderów.