Za to kochamy Nuggets

Dodano: 27 grudnia 2012 16:35
Za to kochamy Nuggets
Hubert Krzywda, Informacja własna
Obraz własny

Nie - nie dlatego, że pokonali Lakers, ale dlatego że potrafią się zmobilizować na poważnego rywala i pokonać każdego bez wyjątku. Ale dlatego też, że potrafią tego dokonywać na różne sposoby i za każdym prawie razem używając do tego innych graczy.

Tym razme do zwycięstwa "Bryłki" poprowadził Corey Brewer, który zanotował w końcu wybuch swojego talentu. Obrońca Nuggets uzyskał 27 punktów, trafiając 6 na 7 prób z dystansu, a Nuggets pokonali Lakers 126:114.

Tak dużej ilości zdobytych punktów podopieczni George'a Karla w tym sezonie jeszcze nie mieli, co nie świadczy tylko o kiepskiej obronie Lakers, ale o niesamowitym pędzie na kosz gospodarzy tego spotkania. Prócz wspomnianego Brewera świetnie radzili sobie:

  • Ty Lawson - 17pkt/14as i zadnej straty, co przy takim double-double jest pierwszym osiągnięciem w Denver od czasów Nicka Van Exela, czyli od bardzo dawna...
  • Andre Iguodala,  który poza niezłymi statystykami (17pkt/11zb/7as/3prz) ma na sumieniu także 40 punktów w wykonaniu Kobe Bryanta
  • Danilo Gallinari - 19 punktów, ot tak niespodziewanie i prawie niezauważalnie, ale zawsze trafiał wtedy, gdy zespół tego potrzebował
  • Kenneth Faried -21pkt/15zb i przyjęcie ciosu w twarz od zdyskwalifikowanego Dwighta Howarda.

Skoro jesteśmy już przy "Supermanie" to należy zacząć od tego, że wcale nie ejst on taki super. Przegrywał wiele piłek na tablicy, przyglądając się zapewne z irytacją, jak rywale chcą urwać obręcz. 12pkt/7zb w 27 minut to zbyt mało jak na "najlepszego centra ligi". Howard znowu będzie musiał udowadniać swoją wartość w lidze, bo wyraźnie przestaje być dominatorem pod koszem.

Do kluczowych graczy Lakers nie można mieć zastrzeżeń, bo zagrali nieźle. Kobe i jego kolejna 40-tka i to naprzeciwko jednego z najlepszych indywidualnych defensorów w lidze zrobił swoje. Podobnie Pau Gasol (7/11 z gry) - 19pkt/6zb/5as i Steve Nash z 15pkt i 8as nie mają sobie nic do zarzucenia. Ale gdzie w tym czasie była reszta? MWP Ron dla przykładu postanowił sobie, że będzie rzucał jak przeciwko Knicks i skończyło się odwrotnie co do zamiarów - 4/13 z gry i niewiele dobrego wkładu do drużyny. Meeks rzucał jeszcze gorzej -2/11 z gry.

I w ten oto sposób Lakers zamiast zadomowić się już w ósemce playoffs znów muszą gonić...

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp