Grizzlies zatrzymali Mayo, Pacers weszli na właściwy tor

Dodano: 22 grudnia 2012 12:29
Grizzlies zatrzymali Mayo, Pacers weszli na właściwy tor
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

O.J. Mayo i Tony Allen znają się dobrze nie od dziś. Potwierdzić może to Lionel Hollins, który nie raz obserwował kłótnie obu zawodników, za czasów gry O.J.'a w Memphis. Wczoraj Allen potwierdził swoją reputację jednego z najlepszych obwodowych obrońcow w lidze, a Mavs w spotkaniu, które miało wiele scenariuszy nie podołało Grizzlies na wyjeździe. Na wschodzie - Pacers wygrali 5 z 6 ostatnich spotkań i pewnie zmierzają w górę tabeli.

Dallas Mavericks - Memphis Grizzlies 82:92Wchodząc w mecz przeciwko swojej byłej drużynie, ze średnią 20.2 punkta na mecz w sezonie, O.J. Mayo sprawiał wrażenie bardzo pewnego siebie, a zawodnicy Grizzlies przywitali go ciepło. Sytuacja zmieniła się jednak po rozpoczęciu spotkania. Tony Allen zatrzymał w środę jednego z najbardziej wybuchowych ofensywnych graczy - Monte Ellisa, na jednym celnym rzucie z gry. Wczoraj Mayo był 3/11 i zakończył spotkanie z 10 punktami na koncie i bardzo często wyglądał na bezsilnego w starciu z obroną Memphis. Nic dziwnego, za kazdym razem, gdy pojawiał się na boisku, wracał na nie także Allen, co doprowadziło do największej ilości minut dla Tonego w tym sezonie - 38.Mike Conley (9pkt/11as) potrzebował dwóch asyst, by stać się najlepiej podającym zawodnikiem w historii organizacji. Kibice w Fedex Forum nie musieli długo czekać na historyczny podanie i już po 4 minutach gry Mike zaliczył swoją 2070 asystę w karierze, wyprzedzając w tym względzie Jasona Williamsa. Mavericks grali bardzo nieostrożną koszykówkę, co doprowadziło do ogromnej ilości błędów. Obrona gospodarzy wymusiła az 24 straty, z czego po pięć mieli Mayo i Dominique Jones (13pkt/7as), zdobywając dzięki temu 29 punktów. Oprócz tego Grizzlies zebrali 17 piłek w ataku, a statystyka punktów drugiej szansy była dla Dallas bezlitosna - 22:9. Podopieczni Lionella Hollinsa prowadzili przez całe spotkanie, jednak nie brakowało zrywów gości, które kibiców w Tennessee doprowadzały do gorączki. W drugiej kwarcie Grizzlies stracili przewagę i zakończli pierwszą połowę z jednopunktowym prowadzeniem, żadna z drużyn w pierwszych 24 minutach gry nie grzeszyła jednak skutecznością. Memphis trafiali zaledwie 38% swoich rzutów, Mavs jeszcze gorzej - 34. Od początku widać było skupienie w obronie na Mayo, nie tylko w przypadku Allena, ale całej drużyny gospodarzy, która znakomicie wykonała robotę przy bronieniu z pomocy. 3. część spotkania to znów run 14-0 dla Grizzlies i wydawało się, że wynik meczu jest już ustalony. Gości stać było jeszcze tylko na jeden run, po którym przegrywali już tylko 3 punktami, a na tablicy wyników widniało 73:76. Sprawę załatwiły trzypunktowe akcje Rudego Gaya (26pkt) i Zacha Randolpha (17pkt/13zb), a kibice mogli cieszyć się z 18. zwycięstwa swojego teamu. Słaby mecz Mayo próbowała nadrobić ławka rezerwowych, Vince Carter, Dominique Jones i Brandan Wright zdobyli w sumie 39 punktów, jednak to nie wystarczyło i tak jak się spodziewaliśmy - Mavs po obecnej serii mogą mieć duże problemy, przed nimi niedzielny mecz przeciwko Spurs, kolejnej potędze tego sezonu.Indiana Pacers - Cleveland Cavaliers 99:89Spotkanie przeciwko najlepiej zbierającej drużynie w lidze bez swojego centra, najlepszego w tym aspekcie w całej NBA nie napawało optymizmem. Dręczona kontuzjami drużyna z Ohio po raz kolejny musiała radzić sobie bez jednej ze swoich gwiazd, tym razem był to Anderson Varejao, który drugi mecz z rzędu pauzował przez problemy z kolanem. Jego nieobecnośc w pomalowanym wykorzystał Gerald Green, który po raz kolejny udowodnił nam, że w lataniu nie ma sobie równych i pozostaje nam tylko czekać, aż po raz kolejny ogłosi swoją obecność w konkursie wsadów. Wczoraj Green znów świetnie spisywał się w ataku rzucając 14 punktów w 16 minut, po raz kolejny będąc wulkanem energii z ławki. Cała pierwsza piątka Pacers zanotowała dwucyfrowe zdobycze punktowe i każdy rozegrał przyzwoite spotkanie. Lance Stephenson (16pkt/7as) rozegrał najlepszy mecz w tym sezonie trafiając 7/7 za 2, a goście z Indianapolis rozstrzygnęli losy meczu w 3. kwarcie wygrwając ją 33:22 i rozpoczynając ostatnią część meczu z 10-punktową przewagą. Paul George (10pkt/5zb/5stl) trafił tylko 4 z 13 rzutów z gry, a pierwsze punkty rzucił dopiero po przerwie, rozegrał za to świetną 3. kwartę. w której zanotował 8 oczek i 4 przechwyty, w tym dwa w jednej akcji, kiedy to po przechwycie trafił nad Tylerem Zellerem z faulem, a po nietrafionym osobistym po raz drugi ukradł mu piłkę i zakończył akcję wsadem. Było to podczas runu 18:5, kiedy Pacers weszli na wyższe obroty i grali z dużą większą dozą agresji. Agresja po raz kolejny udzieliła się Tylerowi Hansbrough, który najwyraźniej nie zapomniał jeszcze o łokciu wymierzonym przez Tristana Thompsona (12pkt/13zb) swojemu młodszemu bratu w ostatnim meczu przeciwko Cavs. Wtedy to Thompson brutalnie powalił na ziemię Bena, młodszego brata Psycho T, a cała sytuacja zakończyła się przepychanką. Wczoraj obaj panowie znów mieli sobie coś do powiedzenia, jednak sędziowie nie chcieli tego słuchać i wysłali ich do szatni. Również cała pierwsza piątka Cavs rzuciła ponad 10 punktów, żaden z graczy nie zdobył wczoraj jednak więcej niż 18, a najskuteczniejszym graczem był Roy Hibbert (18pkt/6zb). Po stronie gospodarzy oczywiście był to Kyrie Irving (17pkt/5as), choć on sam o wczorajszym występie wolałby zapomnieć. Duet Irving-Waiters trafił wczoraj 9 z 28 rzutów z gry, a cała drużyna zakończyła spotkanie na 40% skuteczności. Pacers wreszcie zaczęli wygrywać, są obecnie na 6. pozycji na wschodzie i powoli podnoszą się po fatalnym początku sezonu. PS.- Clippers wygrali 12. mecz z rzędu i ustanowili rekord organizacji. Chris Paul po pierwszej kwarcie miał na koncie 8 punktów i 7 asyst, a spotkanie zakończył z cyframi 24/13- Steve Nash pozostaje optymistą i twierdzi, że powrót na parkiet w święta Bożego Narodzenia jest całkiem prawdopodobny- Toronto Raptors wygrali piąte spotkanie z rzędu, w pierwszej kwarcie stracili jednak Jonasa Valanciunasa, który złamał palec prawej ręki. W 4. kwarcie zabłysnął jednak inny debiutant - Terrence Ross rzucił wtedy 7 ze swoich 13 punktów.- Warriors pokonali Bobcats i są 18-9, David Lee zaliczył triple-double - 23 punkty, 11 asyst, 11 zbiórek. Było to jego 3 TD w karierze. Jest również liderem NBA w tym sezonie pod względem meczów na poziomie +20pkt/+10zb. Ma ich w tych rozgrywkach 11 i wyprzedził wczoraj pod tym względem Lebrona Jamesa.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp