Rubio wrócił, T-Wolves wygrali.
Wydarzeniem minionej nocy jest bez wątpienia powrót na parkiety ligi jednego z jej najefektowniejszych graczy - Ricky Rubio. Hiszpan pojawił się na parkiecie w spotkaniu przeciwko Dallas i miał swój udział w pokonaniu rywala.
"Leśne Wilki" pokonały Dallas po dogrywce 114:106, a Rubio na zakończenie czwartej kwarty przestrzelił rzut z dystansu, który mógł zakończyć rywalizację ciut wcześniej.
W ciągu 18 minut Hiszpan zanotował 8 punktów, 9 asyst, 4 zbiórki i 3 przechwyty napędzając "europejski" team, wśród którego tym razem najlepiej zaprezentował się Nikola Pekovic. Czarnogórzec miał 21 punktów i 9 zbiórek, a nieźle zagrali także Rosjanie - Shved miał 18pkt/6as, a Kirilenko 14pkt/10zb. W drużynie gości OJ Mayo i Derek Fisher uzyskali po 20 punktów. W meczu nie wystąpił Kevin Love.
Skoro byliśmy przy "Leśnych Wilkach" to teraz parę słów o "leśnych dziadkach". Spurs i Celtics stoczyli jak zwykle ze sobą bitwę, z której znów zwycięsko wyszli gracze z Teksasu. Nie brakowało walki, o czym przekonał się Ginobili, gdy po ostrej zasłonie Wilcoxa upadł na parkiet w pierwszej kwarcie i tyle żeśmy go widzieli. Również Duncan i Garnett mieli sobie coś do przekazania, ale poza tym niewiele dobrego przynieśli drużynom. Tim fatalnie rzucał (2/13 z gry) kończąc mecz z 5pkt/12zb a KG miał 13pkt/6zb. Pierwsze skrzypce grał Tony Parker -22pkt/8as, który takimi spotkaniami przypomina się w Europie, gdzie nominowano go do gracza roku.Spurs-Celtics 103:88.
Wizards po sensacyjnej wygranej nad Miami Heat kilkanaście dni temu tym razem dostali takie lanie na Florydzie (72:102), że odechce im się najprawdopodobniej nawet myśleć o równorzędnej rywalizacji z Heat. James -23pkt/10zb/5as grał przez pół godziny, a Bosh i Wade jeszcze mniej. Nie musieli....
Zach Randolph znowu jest wielki. Po wczorajszym niepowodzeniu w Denver tym razem opanował deskę w Salt Lake City nie dając szans na wykazanie się rywalom z Jazz. 25 punktów i 16 zbiórek robi wrażenie. Memphis - Utah 99:86.
41 punktów Kyrie Irvinga nie pomogło Cavaliers w odniesieniu zwycięstwa w MSG, gdzie Knicks wystąpili bez "Melo". Ale lidera NYK miał kto zastąpić. Przede wszystkim Raymond Felton - 25pkt/5zb.7as i Tyson Chandler, który z upodobaniem wziął się za grę nie tylko w defensywie (ograniczył Varejao do 8 zbiórek) ale i ataku, ciągle nękając "paczkami" kosz rywali. Środkowy Knicks zakończył mecz z 25pkt/10zb trafiając 9/10 rzutów z gry. JR Smith i "Stefan Nowak" dodali z ławki 29 punktów, a ich zespół mógł cieszyć się z minimalnego zwycięstwa 103:102, gdyż osobistego nie trafił na sam koniec Varejao.
Tempa nie zwalniają natomiast GSW, którzy bez problemu na terenie "Jastrzębii" pokonali Hawks 115:93. Curry -18pkt.8zb/11as, Lee 20pkt/11zb/4as, Barnes 19pkt, Landry -19pkt/7zb i Jack -13pkt/4zb/8as to było za dużo na słabych tego dnia gospodarzy spotkania.
Co zrobili Nets w koncówce meczu przeciwko Bulls? Rozstąpili się przed Belinellim (19pkt) jak morze przed Mojżeszem, a Włochowi nie pozostało nic innego jak skorzystać z okazji zapewnić "Bykom" zwycięstwo na Brooklynem 83:82 u siebie.
Pozostałe wyniki:
- Milwaukke - Clippers 85:11
- Detroit - Indiana 77:88
- Charlotte - Orlando 98:107