Wzloty i upadki w Bostonie

Dodano: 13 grudnia 2012 16:50
Wzloty i upadki w Bostonie
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Jason Terry podszedł przed spotkaniem do kobiety ze śpiącym dzieckiem i  obudził go krzycząc, że nie może przegapić takiego meczu. Miał rację, bowiem  pojedynek mistrzów NBA z lat 2008 i 2011 był najciekawszym spotkaniem  wczorajszego wieczoru.Paul Pierce rzucił 8 ze swoich 34 punktów w dogrywce i przez całe spotkanie  był money dla Celtics. Rajon Rondo był o zbiórkę od triple double i spędził  na parkiecie najwięcej minut w swojej dotychczasowej karierze - 53,5.

Mavs - Celtics 115:117

Dallas Mavericks i Boston Celtics to dwie drużyny, które w ostatnich latach  imponowały defensywą na absolutnie mistrzowskim poziomie. Ich obrona wygrała  dla nich mistrzostwo i choć od tamtego czasu w obu przypadkach, zwłaszcza w  przypadku Dallas, nie minęło zbyt dużo czasu, ich składy zmieniły się  znacznie. W obecnych rozgrywkach nie zawsze jednak dominują po bronionej  stronie parkietu, a ich kibice niejednokrotnie mieli powody do zmartwień.  Wczoraj wszyscy na parkiecie dali niesamowity show, a spotkanie nie mogło  się nie podobać.Rajon Rondo (16pkt/15as/9zb) najlepiej pasuje do tytułu tego artykułu,  wczoraj bowiem na zmianę zdarzały mu się wpadki i zagrania na miarę MVP. Najpierw w kapitalny sposób oszukał obronę i trafił równo z syreną kończącą  3. kwartę. Szansę na powtórzenie tego miał w ostatnich sekundach czwartej  odsłony meczu, jednak Derek Fisher (10pkt) po raz kolejny udowodnił Markowi  Cubanowi, że ten podjął najlepszą w tym sezonie decyzję zatrudniając  doświadczonego rozgrywającego. Odkąd Fisher dołączył do składu Mavs ci  wygrali 4 z 5 spotkań i było bardzo blisko, by wczoraj poprawili ten  rekord.Nie udało się, jednak wkład Fishera w grę zespołu jest nieoceniony i  widoczny gołym okiem. Choć oglądając powtórkę widać minimalny kontakt między  Fisherem a Rondo, sędziowie słusznie nie podyktowali faulu, a Rajon oddał  rzut z bardzo niewygodnej pozycji, po którym piłka nie miała szans dolecieć  do kosza. Choć PG Cetlics zanotował aż 5 strat, nadrabiał to z nawiązką  zaliczając przechwyty i utrudniając życie gościom w ataku. Nie był on jednak  tego wieczoru najlepszym defensorem na parkiecie. Nie ma zawodnika w NBA,  który byłby w stanie wpłynąć na defensywę swojego zespołu w takim stopniu, w jakim robi to Kevin Garnett (16pkt). Powtarzana akcja, w której KG najpierw  zalicza steal, po którym Celtics rzucają trójkę, a za chwilę blokuje rzut w  szybkim ataku Mavs była prawdziwym majstersztykiem w obronie. KG mimo upływu  lat wciąż ma serce do gry, jakiego może mu pozazdrościć większość młodych  zawodników. W końcówce trafiał również wielkie rzuty, które uratowały  Celtics to spotkanie, a pracę dokończył Pierce (34pkt), który najwyraźniej  przypomniał sobie jaką rolę pełni w tym zespole. Był to pierwszy 30-punktowy  mecz Paula w tym sezonie i całkiem możliwe, że gdyby nie faul Dahntaya  Jonesa w ostatniej akcji pierwszej dogrywki, bylibyśmy świadkami  game-winnera. Sędziowie nie zauważyli jednak tego, że Jones zahaczył rękę  Pierce'a przy rzucie i do rozstrzygnięcia potrzebna była druga dogrywka, na  początku której The Truth trafił trojkę, a C's nie oddali prowadzenia juz do  końca. Zmorą Mavs w tym meczu były straty, których podopieczni Ricka  Carlisle zaliczyli w tym meczu aż 27. 9 z nich miał OJ Mayo, który na parkiecie  spędził tylko minutę krócej niż Rondo. Mayo jest rewelacją tego sezonu,  najskuteczniejszym strzelcem z dystansu w lidze i najlepszym punktującym  Mavs. Wczoraj jego poczynania były ograniczane przez Celtics ale i tak udało  mu się rzucić 24 punkty, tylko raz lądując na linii osobistych. Świetne  spotkanie z ławki rozegrał takze Darren Collison (20pkt/6as). Jason Terry  (10pkt) najwyraźniej był zbt rozkojarzony spotkaniem ze starymi znajomymi,  trafił bowiem tylko 3 z 10 rzutów, był jednak nieomylny na linii, z której  gospodarze trafiali wczoraj na 83% skuteczności. Świetny mecz ze strony obu drużyn, choć zdarzały się błędy i nieprzemyślane  zagrania, widowisko oglądało się kapitalnie i było to jedno z najlepszych  spotkań tego sezonu. Dla Celtics było to pierwsze z 3 spotkań przeciwko drużynom z Teksasu, dwa następne zagrają jednak na wyjeździe. Dzięki temu zwycięstwu zrównali się bilansem z Nets i Bulls, Mavericks natomiast są teraz 8. drużyną zachodu, gdzie już widać, że walka o Play Offs po raz kolejny będzie bardzo zacięta.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp