Rywalizacji część druga - Mr 45
Carmelo Anthony nigdy w swojej 9-letniej karierze nie został wybrany do All-NBA 1st Team. Tylko raz, w 2010 roku udało mu się załapać do drugiej drużyny sezonu. Teraz jest głównym kandydatem do nagrody MVP, a wczoraj rozegrał najlepsze spotkanie w tych rozgrywkach.Melo, po tym jak pauzował przeciwko Heat i Bulls, wrócił w wielkim stylu rzucając 79 punktów w dwóch spotkaniach. Knicks rządzą teraz niepodzielnie w dywizji atlantyckiej, a Nets przegrali piąte spotkanie z rzędu.
Knicks - Nets 100:97
Wcześniejsza dyspozycja obu zespołów nie miała jednak znaczenia, Brooklyn znów stał się centrum bitwy o Nowy Jork, tym razem, wygranej przez tych, którzy urzędują tam o wiele dłużej. Jason Kidd (18/6/6) grał w barwach Nets w czasach, gdy Knicks byli na dnie ligi i nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w ówczesnych derbach. Sam mówi, że pobyt w Nets wiele dla niego znaczy, teraz jednak skupia się tyklo i wyłącznie na zwycięstwach swojego nowego teamu. Wczoraj wygrał dla Knicks mecz trafiając trójkę na 24 sekundy przed koncem, jak się później okazało, były to ostatnie punkty w tym pojedynku. Po raz kolejny mecz rozstrzygnął się dopiero w ostatnich sekundach, Nets mieli szansę na pierwsze od 4 spotkań zwycięstwo, jednak najpierw Gerald Wallace (17pkt), a następnie Deron Williams (18pkt/10as) spudłowali swoje rzuty, a Nets ponieśli 9 w tym sezonie porażkę. Carmelo Anthony (45pkt, 15/24) był w tym meczu wielki, trafił 5/7 za 3 i za kazdym razem, gdy Nets uciekali na kilka punktów, Knicks mogli na niego liczyć. W 4. kwarcie gospodarze rzucili 18 punktów, Melo - 15. Po raz kolejny Avery Johnson nie mógł korzystać z Brooka Lopeza, który opuścił 6. mecz z rzędu, wczoraj świetnie spisał się jednak Andray Blatche, który trafił 9 z 13 swoich rzutów kończąc wieczór z 23 punktami na koncie. Reggie Evans natomiast dwoił się i troił by zastąpić Lopeza na deskach, efekt? 18 zbiórek. Co czwarta piłka która nie wpadała do kosza, lądowała w rękach Reggiego. Mimo dobrych występów podkoszowych brak duetu Lopez-Humphries był widoczny. Kris zaczął spotkanie na ławce, a na parkiecie spędził zaledwie 8 mało produktywnych minut. Fatalna passa Nets po świetnym poczatku rozgrywek musi dać Averemu Johnsonowi do myślenia. Dziś grają w Toronto, a w piątek u siebie przeciwko Detroit i będą to idealne momenty, by przerwać serię porażek i odbudować nieco morale zespołu. Knicks są wielcy i nikt nie odmówi im teraz tej wielkości. Póki co Barclays Center najbardziej służy Anthonemu, który rzuca tu średnio 40 punktów. Czas przenieść się na Manhattan, bo już 19 grudnia obejrzymy tam kolejną część derbów NY.