Niedziela na zachodzie - Clippers i Thunder nie zwalniają tempa
Ogladając najpierw spotkanie Raptors - Clippers, a następnie Pacers - Thunder, można było bardzo łatwo zmieniać zdanie po każdej akcji. Zdanie odnośnie tego, która drużyna gra obecnie najładniejszą dla oka koszykówkę. Kibice w Oklahoma City i Los Angeles wiedzą za co płacą, bowiem zarówno Thunder jak i Clippers potrafią rozruszać widowisko jak mało kto.Obie drużyny wygrały w sumie 14 spotkań z rzędu i choć wczoraj do przerwy miały problemy odpowiednio z Raptors jak i Pacers, w drugiej części ogladaliśmy już jednostronne widowiska.
Raptors - Clippers 83:102Chris Paul zalicza statystyki na poziomie 16/4, a my nie mamy się o co martwić? Owszem, bowiem to ławka Clippers napędza ten zespół i gdy pierwsza piątka ma problemy, Vinny Del Negro nie ma absolutnie żadnego powodu do zmartwień. W 5 ostatnich meczach rezerwowi LA rzucają średnio 48 punktów na mecz i są najbardziej wybuchowym back-upem w lidze. Wczoraj przejęli spotkanie w drugiej połowie pozwalając gościom z Toronto na 10 punktów w 4. kwarcie i rzucili w sumie 47 punktów. Najwięcej zdobył oczywiście Cawford (16) choć jego skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Kolejna akcja 3+1 sprawiła jednak, że kibice w Staples Center zapomnieli nie wszystkich nietrafionych przez Jamala rzutach w tym sezonie. Duet Crawford-Bledsoe(14pkt/6as) jest najlepszym do oglądania rezerwowym backcourtem w lidze. Ba, tą dwójkę razem ogląda się lepiej niż nie jedną parę obrońcow, która rozpoczyna mecze w pierwszym składzie swoich drużyn. I o ile Jamal jest już zasłużonym w NBA graczem, o tyle Eric Bledsoe skończył wczoraj 23 lata i przed nim jeszcze wiele dobrego, zwłaszcza jeśli nadal będzie rozwijał się tak dynamicznie.Clippers wykonali także świetną robotę w obronie zatrzymując Kyle'a Lowry'ego na 4 punktach, choć trzeba przyznać, że przez pierwsze 3 kwarty Raptors stawiali całkiem wygórowane warunki. Najlepszy na parkiecie wśród Dinozaurów był oczywiście DeMar DeRozan (24pkt/5zb), który wyrósł na gwiazdę tego zespołu i naprawdę chciałbym go zobaczyć w drużynie, która walczy o wyższe cele. W ciągu 3 lat w lidze ze świetnego dunkera stał się znakomitym strzelcem i bardzo wszechstronnym zawodnikiem. W tym sezonie rzuca średnio 18.4 punkta na 45% skuteczności. Nie powala, ale będąc graczem Raptors na którym obrona przeciwnika skupia się najbardziej, nie łatwo rzucać punkty. Kyle Lowry po znakomitych występach w porażkach z Denver i Sacramento (w sumie 58pkt) wczoraj zaliczył niewątpliwie najgorszy mecz w sezonie, póki co jest jednak najepszym zawodnikiem w Toronto i jednym z najlepszych PG w lidze. Dobre spotkanie także ze strony Linasa Kleizy (17pkt) i Amira Johnsona (11pkt/12zb), którybył jedynym rezerwowym Raptors, który wniósł coś na boisko. Niestety fatalna skuteczność z gry na poziomie 39% uniemożliwiła Toronto jakąkolwiek walkę w ostatnich minutach meczu. Podopieczni Dwane Caseya przegrali 10 z 11 ostatnich spotkań i są 1-13 na wyjeździe. Przed nimi ostatnia potyczka w 5-meczowej wyprawie na zachód (Portland), a następnie wracają do siebie, by zmierzyć się z Nets,Mavs i Rockets.Pacers - Thunder 93:104Indiana Pacers są świetną, bardzo poukładaną drużyną. Właściwie nie da się ich nie lubić, chyba, że jesteś kibicem Detroit Pistons i nadal nie możesz wybaczyć im rozróby w The Palace. Po fatalnym początku sezonu wydawało się, że podopieczni Franka Vogela wracają na właściwy tor, niestety dwie porażki w ten weekend szybko ostudziły ich zapędy. Najlepiej zbierająca drużyna ligi ściągnęła wczoraj z desek zaledwie 34 piłki,ale to, czego brakuje im najbardziej to Danny Granger i jego pewność siebie w ostatnich minutach meczu. Choć Granger nie jest typowym go-to-guyem i mógłby się wiele nauczyć o zamykaniu spotkań chociażby od Rudego Gaya, jest dla Pacers na wagę złota i jego kontuzja sprawiła, że w Indianie zapanował prawdziwy niepokój. George Hill jeszcze nie tak dawno dwa razy osmieszył Los Angeles Lakers, wczoraj nie miał wiele do powiedzenia trafiająć 5 z 14 rzutów. Po raz kolejny nie do zatrzymania była wielka trójka strzelców z Oklahomy, która rzuciła tym razem 72 punkty, w ósmym kolejnym zwycięstwie. Po tym, jak w pierwszej połowie Pacers rzucali na 60% skuteczności, Scott Brooks musiał przypomnieć w przerwie swoim podopiecznym czym jest obrona. Efek? 33% z gry Indiany w drugiej części i poniżej dwudziestu punktów w 3. i 4. kwarcie. Elektryzujący jak nikt w ataku Thunder pokazali, że obrona wciąż jest czynnikiem X w dzisiejszej koszykówce i bez niej można tylko pomarzyć o byciu najlepszym wśród najlepszych. Po tym jak na 5:26 przed końcem meczu Paul George (17pkt/8zb) rzutem za 3 doprowadził do wyniku 91:94, gospodarze wzięli się do roboty, nie tylko rzucając 8 kolejnych punktów, ale przede wszystkim, zatrzymując Pacers na 2 oczkach w pięciu ostatnich minutach meczu. Rzut George', choć dawał wielką nadzieję, okazał się ostatnim trafionym rzutem z gry w tym meczu dla Indiany. Russel Wesbtrook (21pkt/7zb/6as) trafił 3 rzuty z półdystansu z rzędu, ustalając wynik spotkania na 104:93.Kevin Durant miał game-high 27 punktów, a Kevin Martin dorzucił od siebie 24 oczka. Najlepiej punktująca drużyna w lidze potrafi byc również kapitalna w obronie. Przez ostatni miesiąc Thunder przegrali tylko z Celtics i Grizzlies. Po kolejnym udanym weekendzie podopieczni Scotta Brooksa grają w tym tygodniu tylko z Hornets i Kings, mają więc czas, przy odpocząć i przygotować się do bardzo pracowitej końcówki grudnia. W ostatnie 2 tygodnie tego roku rozegrają bowiem 7 spotkań, m.in. przeciwko San Antonio, Atlantą i Miami.