Andre Miller prowadzi Denver do zwycięstwa w Indianie
Denver Nuggets mają jedną z najlepszych ławek rezerwowych w całej lidze NBA. Przekonali się dzisiaj w nocy o tym gracze Indiana Pacers, którzy ulegli rywalom z Kolorado 89:92.
Gdy nie idzie komuś z pierwszej piątki, to George Karl ma ten komfort, iż może wprowadzić na parkiet równie dobrego bądź jeszcze lepszego gracza na parkiet. Tak było i tym razem, gdy zupełnie niedysponowanego Lawsona zastąpił Andre Miller.
To właśnie on został bohaterem swojego teamu prowadząc Nuggets do "run-u" od stanu 82:85 do 92:85. Miller w tym okresie zdobył osiem punktów, a w jednym przypadku doskonale znalazł na pozycji Javala McGee.
Miller uzyskał w całym meczu 15pkt,8as i 4zb, a wspomniany McGee poza kapitalnym wsadem, który zapewne zmieści się w TOP 10 sezonu również wchodząc z ławki dodał 20 punktów (9/9 z gry) i 8 zbiórek. Do tych graczy świetnie dopisał się Brewer dodając 20 punktów.
Teraz wiem, o ile lepiej potrafi rzucać niż jego dużo młodsi koledzy. Biegał do pick and roll, robił wiele rzeczy lepiej niż pozostali. Mimo wieku nadal jest w grze dzięki swojemu ogromnemu talentowi - cieszył się po meczu trener Karl chwaląc Milera.
Kluczem do zwycięstwa Denver była ich rewelacyjna w tym spotkaniu ławka. Jej gracze trafili 24 z 39 oddanych rzutów zdobywając w sumie 55 punktów przy zaledwie 17 swojego odpowiednika Indiany. To już czwarty mecz w tym sezonie, kiedy Pacers dają się aż tak wyszaleć ławce swoich rywali.
Fran Vogel po meczu nie krył zdumienia: Ich ławka była lepsza niż pierwsza piątka...
W drużynie jego graczy wyróżnili się szczególnie Paul George -22/6/6, George Hill -15/10as (miał szansę na wyrównanie w końcówce, jednak nie trafił z dystansu) i David West -18/11.