Knicks - Heat 2:0

Dodano: 7 grudnia 2012 11:57
Knicks - Heat 2:0
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

Kolejny mecz obrońców tytułu z rewelacją tego sezonu. Kolejne 20-punktowe zwycięstwo Knicks. O ile pierwszą porażkę Heat w dotkniętym huraganem Sandy Nowym Jorku można było wytłumaczyć, o tyle wynik wczorajszego meczu był nie lada zaskoczeniem.Po pierwszej połowie, zakończonej remisem, Knicks wygrali 10 punktami 2 ostatnie kwarty, a bohaterem meczu był Raymond Felton, który pod nieobecność Carmelo Anthonego dowodził atakiem gości. Była to pierwsza porażka Heat u siebie w tym sezonie i druga z rzędu, po tym jak kilka dni temu polegli w Waszyngtonie.

20-punktowe zwycięstwo Knicks to najwyższa wygrana nad Heat w American Airlines Center od utworzenia Big 3. Poprzedni rekord należał do Pacers, którzy 22 listopada 2010 roku wygrali w Miami 16 punktami. Jak do tego doszło? Pierwsza połowa to wymiana ciosów z lekką przewagą Heat, którzy w drugiej kwarcie wypracowali kilkupunktowe prowadzenie. Atak Knicks prosperował jednak równie dobrze i szybko odrabiał straty, głównie rzutami za 3, których gracze gości oddali wczoraj aż 44, trafiając 18 z nich. Lebron James (31pkt/10zb/9as) znów zanotował kosmiczne statystyki w przegranej, nie miał jednak zbyt wiele do powiedzenia, gdy Raymond Felton (27pkt/7as) i spółka zaczęli rozstrzeliwać Heat w drugiej części meczu. King James wraz z Udonisem Haslemem (10pkt/7zb) byli jedynymi jasno świecącymi punktami Heat w tym meczu, co do reszty drużyny - Eric Spoelstra powinien przemyśleć wzięcie przykładu z Gregga Popovicha i za 250 000$ dać odpocząć swoim zawodnikom. Dwyane Wade i Chris Bosh byli w sumie 6/25 z gry. Wow. Flash w zestawieniu +/- ma w swojej rubryce wpisaną liczbę -33. Oznacza to, że gdy przebywał na parkiecie Heat stracili o 33 punkty więcej niż zdobyli. Jest to najgorszy wynik w jego karierze. Czwórka Felton-Novak-Kidd-Smith oddała w sumie 60 rzutów, a Mike Woodson miał przez jakiś czas problem z rozstawieniem zawodników na boisku, bowiem zdarzały się momenty, gdy Tyson Chandler (13pkt/9zb) schodził na ławkę, a na parkiecie zostawali sami strzelcy i nie miał kto zbierać piłek. Problem ten został rozwiązany w drugiej połowie, w której Knicks doskonale spisywali się zwłaszcza w obronie, zatrzymując Miami na 42% z gry w całym meczu i pozwalając im na zaledwie 12 oczek w 4. kwarcie. Nowojorczycy załatwili sprawę rzucając 8 trójek w 8 minut na rozpoczęcie drugiej połowy, po których Heat już do końca spotkania nie zbliżyli się do remisu. Była to druga porażka Miami z rzędu, Steve Kerr, który komentował to spotkanie wraz z Marvem Albertem powiedział jednak bardzo ważną rzecz. Otóż Heat, jako mistrzowie, mogą sobie na takie porażki pozwolić, bez konsekwencji w postaci krytyki 24 godziny na dobę. Wyobraźcie sobie bowiem, że Lebron James rok temu nie trafia 2 rzutów za 3 przeciwko Washington Wizards w końcówce, a kilka dni później Miami przegrywają 20 punktami z Knicks bez Carmelo Anthonego. Byłoby niewątpliwie bardzo gorąco, a tak, James uspokoi dziennikarzy, Spoelstra zrobi dobrą minę i wszyscy się rozejdą. Przez ostatnie 2 tygodnie Heat rozegrali tylko 6 spotkań, a przed nimi 5 pojedynków u siebie. American Airlines Arena nie jest już nie do zdobycia, jednak przed obrońcami tytułu idealna okazja by się odkuć i powrócić na szczyt tabeli.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp