Gasol'mania - komu to potrzebne?
Był "MELOdramat", tasiemiec z Howardem, teraz czas na Pau Gasola, którego dziennikarze chcą sprzedać już chyba trzeci sezon z rzędu.
Ale czy do takiego transferu w ogóle dojdzie? I czy jest on potrzebny?
Nie wiem. Może tak. Może w Los Angeles nie potrafią siedzieć spokojnie na tyłku i czekać z cierpliwością, aż trybiki Lakers zaczną działać tak jak należy. A powinny, bo zespół ten "na papierze" wygląda najlepiej od lat. Wyniki są na razie kiepskie, ale na litość - przecież to jest dopiero początek sezonu. Heat i ich wielka trójka również grała na początku swej przygody słabo.
Jednak dziennikarskie hieny w USA postanowiły znaleźć kozła ofiarnego w drużynie i trafiło na Gasola. Wiadomo - Hiszpan jest mało atrakcyjny medialnie, nie powie nic głupiego w przypływie nagłych emocji, nie wywoła skandalu, nie poczęstuje nikogo brutalnie z łokcia na parkiecie, nie będzie wylewał żali na kolegów z drużyny. Zwyczajnie tam nie pasuje.
Ciekawe tylko dzięki komu zdobyli ostatnie dwa mistrzostwa? Czy nie pamięta nikt, jak w serii przeciwko Orlando Magic to właśnie Pau Gasol wybił z głowy Dwightowi Howardowi myśli o byciu najlepszym podkoszowym graczem w NBA? Czy nie pamięta już nikt jak ważnym ogniwem był Gasol w pojedynku przeciwko Celtics, którzy pozbawieni zostali Kendricka Perkinsa? I czy nie pamięta już nikt ostatniej Olimpiady i tego co z Love'm i Chandlerem w finale robił właśnie PAU GASOL. A może właśnie to najbardziej boli Mike'a D'Antoniego, który był w sztabie trenerskim reprezentacji USA? Nie - w to akurat nie uwierzę, by kierowały nim aż tam niskie pobudki. Z resztą sam niedawno powiedział:
"Ma nie pasować do mojej koncepcji? Najpierw sam musiałbym przewartościować swoje poglądy. Dajcie spokój, to On przecież zdobył dwa mistrzostwa".
No to jak jest?
Ano tak, że spekuluje się, że Raptors już wysłali zapytanie o wymianę - Gasol i ktoś jeszcze w pakiecie za Bargnaniego, Calderona i Kleizę. Ciekawe... Skoro w Los Angeles narzekają, że Hiszpan gra zbyt miękko, to co powiedzą o rzucającym przeważnie "trójki" Włochu? A Calderon i Kleiza co niby mieliby tam robić? Bo grać raczej nie...
Kolejna bzdura to Timberwolves. Ci z kolei mieliby oddać Derricka Williamsa i Nikolę Pekovica. OK - tutaj jestem jeszcze w stanie uwierzyć w coś takiego. Ale w wymysły o wymianie na Kevina Love'a? Tylko dlatego, że Kobe chce szósty pierścionek? "Leśne Wilki" oddały już jednego Kevina jakiś czas temu i czkawką odbija im się to do dzisiaj.
Istnieje wiele "za" i "przeciw" wymianie z jego udziałem, poczynając od pieniędzy jakie Hiszpan zarabia (19mln w następnym sezonie) czy też ryzyko kontuzji obolałych kolan, co utrudnia z pewnością chęć pozyskania go przez inne kluby.
Według mnie Gasol powinien zostać. Z różnych przyczyn. Po pierwsze Howard mógłby nauczyć się od niego wiele. Po drugie - Hiszpan wie jak się gra o najwyższe cele.
Jeśli by spojrzeć obiektywnie na ten zespół i szukać winnych takiego bilansu, to można przyczepić się do kilku zawodników. Nie tylko Pau. Weźmy takiego World Peace. Od jakiegoś czasu ubzdurał sobie, że jest Ray'em Allenem i "wali tróje" jak nawiedzony z ....34% skutecznością zapominając o tym, że ma być w tym zespole głównie od obrony. Dwight Howard rzuca wolne gorzej od Shaqa i jeszcze się z tego śmieje. W ogóle jakoś denerwujący jest w tym sezonie przypominając rozkapryszone i zagubione niekiedy dziecko. A Kobe? On jest tam bogiem i o nim nie wolno niczego złego powiedzieć. Nawet tego, że momentami aż prosi się, by podał do któregoś z czterech pozostałych facetów w żółtych strojach na parkiecie, a nie "siłował" się w pojedynkę.
Dajmy im czas. Niech dadzą go im także amerykańscy dziennikarze, a może to zaowocować, bo momentami ich gra wygląda nieźle. To jest dopiero niewiele ponad miesiąc sezonu, a niektórzy wymagają od nich co najmniej wyniku 72:10 na koniec sezonu...