Mr 20/10?
A może raczej 40/20? Zach Randolph był najtwardszym zawodnikiem dzisiejszej nocy i wykręcił statystyki jakich świadkami byliśmy zaledwie 3 razy w ciągu ostatnich 12 lat. Marcin Gortat w dogrywce mógł tylko załamywać ręce - Z-Bo znów był tym zawodnikiem, który 2 lata temu zdominował serię z San Antonio.Dominacja to pojęcie, które idealnie pasuje do Randolpha grającego w ten sposób, trafiającego z półdystansu i rządzącego na tablicach. Jego 6 punktów z rzędu w doliczonym czasie poprowadziło Grizzlies do 13 zwycięstwa w tym sezonie. Nikt po 16 meczach w tym sezonie nie miał tylu zwycięstw na koncie.
Zanim jednak Randolph (38pkt/22zb) został bohaterem dogrywki, Phoenix Suns całkiem nieźle radzili sobie w tym meczu i przez większość czasu prowadzili. Marcin Gortat (11pkt/7zb) w pierwszych minutach był zdecydowany w ataku i trafił 2 rzuty z półdystansu. Każdy z graczy Suns wydawał się być świetnie przygotowany do tego spotkania, a najlepsze wrażenie pozostawił Goran Dragic (19pkt/7as). Jeszcze w 4. kwarcie Suns prowadzili 8 punktami, żeby jednak dowieźć do końca 8 zwycięstwo w sezonie, musieli zatrzymać w ataku rozpędzającego się Z-Bo i spółkę. Nie udało się. Rudy Gay (14pkt/7zb) mimo przeciętnego spotkania wiedział kiedy stać się BIG i trafił dwa bardzo ważne rzuty w końcówce. Pierwszy, na 3:40 przed końcem, który pozwolił Grizzlies zbliżyć się na 1 punkt. Chwilę później Mike Conley (11pkt) trafił 1 z 2 osobistych i pozwolił wysunąć się gospodarzom na jednopunktowe prowadzenie. Drugi osobisty spudłował, ale po ofensywnej zbiórce miał szansę ustalic wynik spotkania z dystansu. Nie trafił, Luis Scola (16pkt/8zb) wyprowadził Suns na prowadzenie, a Dragic podwyższył je z linii. 2 punkty straty i tu czas na drugi rzut Gaya, najwazniejszy tego wieczoru. Rudy zaatakował z prawej strony i gry wydawało się, że stracił nieco równowagę, jedną ręką posłał piłkę w stronę kosza, nothing but net. Kto po stronie Słońc wyznaczony został do oddania decydującego rzutu? Scola? Beasley? Oczywiście, że Jermaine O'Neal, jakimś cudem jednak spudłował a my mieliśmy dogrywkę, w której Grizzlies nie pozostawili złudzeń wygrywając 14:4.Ostatnia akcja Suns potraktowana była przeze mnie żartobliwie, jednak jeśli drużyna z Phoenix liczy na coś więcej niż wysoki numer w drafcie musi zdecydować się komu oddaje piłkę, gdy wynik jest na krawędzi. Według mnie, najlepszym wyjściem byłby Dragic, który na chwilę obecną wydaje się najpewniejszym punktem drużyny z Arizony, choć jego statystyki nie powalają. Trener Genry musi się nad tym zastanowić, bowiem drużyna Marcina Gortata przegrała już w ten sposób kilka spotkań w obecnym sezonie. Garść statystyk? Z-Bo ze swoimi 38 punktami, 22 zbiórkami i bez asysty zaliczył występ, który ostatni raz widzieliśmy w NBA 27 lat temu. Wtedy to Moses Malone wykręcił bardzo podobne cyfry (38/24/0).38 punktów i 22 zbiórki to również rzadko spotykane liczby w tym stuleciu. Od 2000 roku tylko Dwight Howard (12.01.2012 - 45/23), Chris Webber (05.01.2001 - 51/26) i Shaquille O'Neal (06.03.2000 - 61/23) mogli pochwalić się lepszymi występami. Trzeba przyznać, że robią one ogromne wrażenie.