Gasol zmaga się ze ścięgnami
Zawodnik Los Angeles Lakers Pau Gasol został zmuszony do wycofania się z udziału we wczorajszym meczu z Houston Rockets. Powodem jest zaostrzenie się zapalenia ścięgien kolan.
Kataloński silny skrzydłowy Lakers zmaga się z zapaleniem już od kilku miesięcy. Chociaż jego stan ulegał chwilowej poprawie, to, jak sam powiedział, brakuje ’znaczących postępów’. W związku z tym, koszykarz poprosił klub o czas na rekonwalescencję.
"Monitorowaliśmy sytuację i miałem nadzieję, że będzie jakaś poprawa, że ból trochę zelżeje. Ale tak się nie stało, dlatego właśnie musieliśmy podjąć taką decyzję” - powiedział, odnosząc się do absencji w wyjazdowym meczu przeciwko Rockets. Zawodnik podkreślił, że nawet nie brał takiego scenariusza pod uwagę.
"To coś, o czym nawet nie chciałem myśleć. Nie rozważałem takiego scenariusza. Ale doszło do takiego momentu, że musiałem spojrzeć prawdzie w oczy. Rozmawiałem ze sztabem trenerskim i lekarzami, razem, wydaje mi się, podjęliśmy najlepszą decyzję” - dodał.
Z powodu kłopotów zdrowotnych, a także niskich statystyk (12.6 punktu i 8.8 zbiórki/mecz w tym sezonie), pojawiły się spekulacje odnośnie przyszłości Gasola w Lakers. W jego obronie stanął lider zespołu, Kobe Bryant.
"Wiem, że od pewnego czasu bolały go kolana. To może być frustrujące, ponieważ nie można robić tego, do czego jest się fizycznie przystosowanym. Po prostu nie chcę żeby był z tego powodu zawiedziony” - powiedział Bryant.
"Kocham Pau jak brata, naprawdę. Chcę, żeby pokazał, że nadal potrafi dominować, chcę, żeby zacisnął zęby i był zdeterminowany, a nie zniechęcony” - dodał.
Pod nieobecność Gasola Lakers ulegli Rockets 105:107 - zakłady bukmacherskie od początku dawały nieco większe szanse gospodarzom. Następne starcie Bryant i spółka rozegrają z Nowym Orleanie, gdzie zmierzą się z miejscowymi Hornets, przedostatnią drużyną Konferencji Zachodniej. Typowania w tym wypadku zdecydowanie wskazują na wygraną "Jeziorowców”.