Thunder zdobyli Barclays Center

Dodano: 5 grudnia 2012 11:28
Thunder zdobyli Barclays Center
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

Kevin Durant spudłował wczoraj próbę wsadu, która mogła być najlepszym dunkiem w jego karierze i ,,the most nasty" akcją tego roku. Czy ma powody do zmartwień? Niekoniecznie. Thunder zagrali kapitalne spotkanie po raz dziesiąty z rzędu rzucając rywalom więcej niż 100 punktów. Ostatni raz taka seria przydarzyła im się 15 lat temu. I mimo tego, że rzucali na świetnej, 60% skuteczności, Nets byli w stanie dojśc nawet na dwa punkty w ostatniej części meczu. W końcówce zabrakło im jednak szczęścia i Kevina Duranta.

Thunder - Nets 117:111Pojedynek najlepszego ataku w lidze przeciwko jednej z najlepszych defensyw musiał być elektryzujący. Nets nie przegrali u siebie od 5 listopada, wczoraj przegrali swój drugi mecz z rzędu - najpierw z mistrzem, a teraz z wicemistrzem NBA. Durant (32pkt/6as/5zb) był najlepszym zawodnikiem spotkania, rzucając na obłędnej skuteczności. Oklahoma City wyglądali świetnie nawet gdy nie trafiali, co nie zdarzało się często. Thunder oddali jednak tylko 66 rzutów, przy 91 swoich rywali (!) i wygrywając spotkanie stali się fenomenem, bowiem takie sytuacje w NBA zdarzają się niezwykle rzadko. Druga sprawa, że Thunder trafili 40 z nich, a Nets - 39. Samo spotkanie było również pojedynkiem dwóch wybitnych rozgrywających, Deron Williams (33pkt/7as) musiał radzić sobie jednak bez Brooka Lopeza, który wciąż ma kłopoty z prawą stopą. Mimo wszystko i bez niego D-Will zagrał świetne zawody, choć przez ostatnie 8 minut meczu obrona Thunder pozwoliła mu tylko na 2 punkty. Russell Westbrook (25pkt/9as) wygląda w tym sezonie jeszcze lepiej niż w poprzednim notując absolutnie kosmiczne statystyki - 21pkt i 8.7 as na mecz. W 5 ostatnich, wygranych przez Thunder potyczkach, Wesbtrook ani razy nie rzucił więcej niż 25 punktów, za każdym razem jednak miał na koncie przynajmniej 8 zbiórek. W piątek, przeciwko duetowi Jefferson/Millsap zebrał także 13 piłek. Na naszych oczach duet Westbrook-Durant staje się najlepszą kooperacją między pozycjami rozgrywającego i niskiego skrzydłowego w XXI wieku. Nets nie zasługują jednak, by całkowicie ominąć ich w tym tekście. Mimo 16-punktowego deficytu zdołali po celnym rzucie Joe Johnsona (17pkt, 8/21) dojść na dwa oczka, 120 sekund przed zakończeniem meczu. Johnson i Humphries (12pkt/12zb) zdobyli w pewnym momencie 4. kwarty 12 punktów z rzędu dla Nets, obrona Brooklynu była jednak bezsilna przy odpowiedziach Duranta.Na 1:52 do końca sędziowie podjęli bardzo ryzykowną decyzję, uznając zablokowany przez Humphriesa rzut za goaltending i przyznali Thunder 2 puknty, które okazały się decydującymi w tym meczu. Nawet oglądając powtórkę ciężko zdecydować, czy arbitrzy mieli rację, gdyż piłka w jednej chwili dotknęła i tablicy, i ręki Krisa. Po spudłowanych przez Williamsa i Wallace'a (14pkt) rzutach, Wesbtrook oddał równie nieudany rzut za 3, na jego szczęście na miejscu był Thabo Sefolosha (14pkt), który zebrał piłkę w ataku i pogrążył Nets layupem. Sefolosha 10 ze swoich 14 oczek rzucił w pierwszej kwarcie trafiając m.in. 2 razy z rzędu za 3 i wyglądał wczoraj naprawdę fenomenalnie. Thunder wygrali 6 mecz z rzędu, rzucają przeciwnikom średnio 105.7 punktów i tym samym mają najlepszą ofensywę w NBA. Oglądać ich w akcji to prawdziwa przyjemność i nie wiem, czy jest obecnie w lidze drużyna grająca ładniejszą koszykówkę. W piątek grają z Lakers, którzy polegli dziś w Houston i są 1-5 na wyjeździe. Nets nadal są trzecią drużyną wschodu i wszystko wskazuje na to, że pozostaną w pierwszej trójce do końca sezonu, chyba, że ktoś z dwójki Celtics-Sixers przypomni sobie jak gra się w koszykówkę.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp