Suns polegli w Madison Square Garden
Nie udała się podróż do Nowego Jorku graczom Phoenix Suns, którzy przegrali spotkanie z NYK 99:106. Mimo, iż wynik na to nie wskazuje - było to jednostronne widowisko i tylko lekceważeniu przez gospodarzy rywala Suns mogą zawdzięczać tak niewysoką porażkę.
Z dobrej strony pokazał się w meczu Marcin Gortat, który był zdecydowanie najjaśniejszym punktem ekipy z Arizony.
Gortat miał w całym meczu 18 punktów, 10 zbiórek, ale i 4 straty (w 5 ostatnich meczach traci średnio 2,6 piłek), trafił 8 z 11 rzutów z gry i spędził na parkiecie aż 41 minut pod nieobecność Jermaine’a O’Neala, który naciągnął mięsień czworogłowy.
Ważną rolę w zwycięstwie Knicks odegrał Tyson Chandler, który zebrał 6 z 16 zbiórek ofensywnych całego zespołu oraz rzucił 15 punktów, z czego sześć po dobitkach rzutów Raymonda Feltona. Rozgrywający NYK wyglądał na tle tragicznego wręcz Dragica niemal jak profesor, gromadząc 23 punkty i 7 asyst bez żadnej straty. Dodatkowo trafił dwa bardzo ważne rzuty w końcówce, kiedy Suns niebezpiecznie zaczęli zbliżać się do Knicks, po skutecznych akcjach Gortata, Browna i Jareda Dudley’a.
Knicks trafili 12 rzutów z dystansu oraz stracili tylko 7 piłek w całym meczu (przykładowo, Suns aż 9 w pierwszej kwarcie). W tym drugim elemencie są zresztą najlepszym zespołem w lidze, gubiąc średnio tylko 11.4 piłek w każdym meczu. Poza tym, mają najlepszy stosunek asyst do strat (1.76 asysty na jedną stratę) oraz trzecią skuteczność rzutów z dystansu w lidze (41.4%), tylko za Heat oraz Thunder.
Najwięcej punktów w meczu zdobył Carmelo Anthony -34 a kibice skandowali głośno - "MVP,MVP"...