Początek rywalizacji

Dodano: 27 listopada 2012 19:08
Początek rywalizacji
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

Gdyby to spotkanie odbyło się w drugim dniu sezonu emocje z nim związane byłyby jeszcze większe. Pierwszy w historii pojedynek między Brooklyn Nets, a New York Knicks nie był jednak ani trochę przereklamowany, był za to idealnym początkiem rywalizacji, która zawładnie wschodnim wybrzeżem w ciągu najbliższych lat.Podczas tego meczu napisanych zostało wiele histori, najważniejszą jest ta, że Nets wygrali po dogrywce mimo 63 punktów duetu Anthony-Chandler. Jay-Z ma prawo być zadowolonym z siebie i swojej drużyny, a oba zespoły z NY po zupełnie różnym początku sezonu mają teraz taki sam bilans.

Knicks - Nets 89:96Oba teamy są również prawie perfekcyjne u siebie (Knicks 5-0, Nets 7-1). Wczorajszej nocy w hali Barclays Center słychać było jednak kibiców jednych i drugich i będzie to jedyna hala oprócz MSG, w której Knicks będą mogli choć w połowie poczuć się jak u siebie. Wydaje mi się, że rozkład kibiców był mniej więcej 60:40 dla Nets, ale pojedynek między tymi zespołami był chyba pierwszym w tym sezonie, w którym przy okazji rzutów osobistych równie głośno słychać było buczenie przed i radość po trafionym osobistym Knicks. Cała otoczka iście genialna, prosto z XXI wieku. A co z koszykówką? Od początku spotkanie to wyglądało jak pojedynek dwóch bardzo poważnych teamów i tak właśnie było. Nets świeżo po wygranej z Portland, Knicks po blowoucie przeciwko Detroit, każdy zawodnik na parkiecie był jednak w 100% skupiony na tym co dzieje się wokół niego. Deron Williams (16pkt/14as/6zb) jest prawdziwym dowódcą i wreszcie znajduje się w druzynie gotowej walczyć przynajmniej o finał konferencji. Z 14 asyst żadna nie była przypadkiem, a to w jaki sposób dostarczał piłkę w kontrach do Brooka Lopeza i open guys na obwodzie było klasą samą w sobie. 6/17 z gry Derona to tak naprawdę niezły, jak na to spotkanie wynik, bowiem po obu stronach skuteczność wyglądała marnie. Brooklyn - 40.7%, Nowy Jork - 38.8%. Przez pierwsze 4min50sek czwartej kwarty byliśmy świadkami zaledwie 3 punktów, co doskonale obrazuje jaki nacisk na obronę postawili obaj trenerzy. Od stanu 81:76 dla Nets kapitalny tego wieczoru Carmelo Anthony (35pkt/13zb. 11/25) rozpoczął rzutem za 3 run 8-0. Niestety dla gości, Brook Lopez (22pkt/11zb) miał inne zdanie na ten temat i po jego 3 punktach mecz zakończył się remisem. Dogrywka to niestety dla Mike'a Woodsona złe wykończenia w ofensywie, a Spike Lee może zapytać - dlaczego Ray Felton (8pkt, 3/19) oddawał w końcówce tyle rzutów ? W doliczonym czasie gry poszło szybko - pudło Feltona, ofensywny faul J.R. Smitha (5pkt, 2/7), pudło Melo, Novaka, a w między czasie 6 punktów dla Nets, którzy spokojnie mogli dokończyć spotkanie z linii osobistych.Było to świetne spotkanie, naznaczone niestety w dużym stopniu nieskutecznością. Oprócz Feltona wstrzelić nie mógł sie także Joe Johnson (8pkt, 3/12), natomiast genialne spotkanie z ławki zagrało dwóch zawodników Nets. Pierwszy to standardowo Reggie Evans, o którym możnaby pisać wiersze. Reggie to jeden z ulubionych zawodników kibiców, trenerów, gracz, którego kochacz gdy gra z tobą i nienawidzisz, gdy jest po przeciwnej stronie. Mimo 5000$ kary za flopowanie Reggie nie zrezygnował ze swoich sztuczek i pozbawił Pablo Prigioniego szansy na jedyne punkty w tym meczu. W kazdym kolejnym spotkaniu zadziwia nas co raz bardziej i pisałem już o tym wczoraj, jest co raz skuteczniejszy na deskach. Tym razem- 18 minut, 14 zbiórek! Nie ma jednak liczb, by opisać jaki wpływ na swoich kolegów z druzyny ma Reggie gdy jest na parkiecie i jak elektryzuje publiczność. Drugi z asów w rękawie Averego Jonesa to Jerry Stackhouse (14pkt, 4/5 za 3). Stackhouse w swoim 18 sezonie na zawodowych parkietach już kilka razy pokazał, ze wciąż może być przydatny. Wczoraj zaliczył najbardziej udany występ w tym sezonie, w kilku ostatnich meczach, gdy miał okazję grać, był bardzo produktywny. W przeliczeniu na 40 minut rzuca on 15 punktów, trafia również przynajmniej jedną trójkę w 15 minut gry. Po dwóch porażkach na wyjeździe Nets wygrali 3 spotkania z rzędu i w kazdym z nich ze znakomitej strony pokazał się Brook Lopez. Zeszły sezon stracił przez kontuzje, w tym gra na poziomie All-Star i jest obecnie najlepszym środkowym na wschodzie. Wczoraj mimo gry przeciwko najlepszemu obrońcy zeszłego sezonu, w ataku wyglądał bardzo pewnie, choć wciąż ma problemy w obronie. Tyson Chandler (28pkt/10zb, 12/13 z gry) zebrał 10 piłek w ataku, grając z mnóstwem energii oraz wykorzystując zasłony i zagrania kolegów na kazdy możliwy sposób. Tyson podobnie jak w poprzednim sezonie wywiera ogromny wpływ na grę Knicks, a wczoraj zaliczył także najlepszy występ w tym sezonie w ofensywie. Jeśli po pierwszym miesiącu rozgrywek mam jakieś zyczenia, to niewąpliwie chcę, żeby Knicks i Nets spotkali się w Play Offs. Nie ważne na jakim szczeblu, byłby to idealny match-up, trwający z pewnością przynajmniej 5 spotkań. Carmelo Anthony to obok Rudy Gaya i Lebrona Jamesa najlepszy zawodnik pierwszego miesiąca nowego sezonu. Deron Williams wreszcie ma szansę dojść dalej niż do pierwszej rundy Play Offs i wraz z Lopezem tworzą najlepszy duet rozgrywający-środkowy na wschodzie. Po fenomenalnym początku Knicks przegrali 3 z 4 ostatnich pojedynków, przed nimi mecze z Bucks, Wizards, Suns i Bobcats, mają więc szansę by odbudować swoje morale przed mikołajkową potyczką z obrońcami tytułu z Miami. W grudniu mają przed sobą 2 szanse na odegranie się na Nets, najpierw 11.12, znow w Barclays Center, a następnie 19. w Madison Square Garden. Do tego czasu, w światowej stolicy biznesu słychać będzie skandowanie ,,Brooklyn".

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp