Thunder i Spurs nie znają litości

Dodano: 27 listopada 2012 11:39
Thunder i Spurs nie znają litości
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

Po 15 spotkaniach koszykarze ze San Antonio mają o jedno zwycięstwo więcej  niż broniący mistrzostwa zachodu Thunder. Obie drużyny pokazały już, że w  kwestii faworytów do wygrania konferencji zachodniej nic się nie zmieniło i  nie tylko Grizzlies mają w tym roku ogromną siłę rażenia.Wydawało się, że Oklahoma ma przed sobą trudniejsze zadanie niż Spurs,  ktorzy mierzyli się wczoraj z Wizards aka 0-11. Charlotte Bobcats są póki co  największym zaskoczeniem rozgrywek, jednak nawet ekipsa CSI nie potrafiłaby  znaleźć jasnego punktu w ich wczorajszej grze. W pewnym momencie 3. kwarty  Bobcats przegrywali 54 punktami.

Thunder - Bobcats

Kevin Durant (18pkt) i Russel Westbrook (12pkt) właściwie na drugą połowę  nie musieli się stawiać. 40-punktowe prowadzenie do przerwy to najlepszy  taki wynik od 1991 roku i piąty odkąd NBA wprowadziła 24-sekundowy zegar.To  wszystko przeciw drużynie, która wygrała 6 z 8 ostatnich spotkań. Wow. Bobcats grali bez Hendersona, Biyombo i Tyrusa Thomasa. Wczorajszy mecz był  największym blowoutem w, krótkiej co prawda, historii klubu. W drugiej  kwarcie zespół z Północnej Karoliny trafił 3 z 20 rzutów, a najlepszym  zawodnikiem w barwach Bobcats był rookie Jeffery Taylor (10 pkt, 4/7, 4stl).   Reszta na mecz z Thunder się nie stawiła, trwają poszukiwania. Dla Thunder była to okazja by sprawdzić ławkę rezerwowych i debiutantów.  Niestety, bardzo ubolewam nad tym, że Perry Jones III i Jeremy Lamb jeszcze  nic w tej lidze nie pokazali. Wczoraj Jones III zagrał 19 minut trafiając  2/4 z gry, a w zestawieniu +/- był na 9 punktów na minusie, w meczu, który  jego zespół wygrał 45 punktami. Jeremy Lamb spudłował wszystkie 5 prób, a  swoje 3 punkty zdobył z linii osobistych. Oczywiście wciąż wierzę, że  przyjdzie taki mecz, w którym jeden z nich zabłyśnie, gdy Thunder spotka  jakiś mini kryzys. Thunder - Bobcats 114:69Spurs - WizardsPrzy 45-punktowym zwycięstwie Thunder, pokonanie Wizards 26 punktami wydaje się dość zaciętym spotkaniem. Oczywiście wczorajszy mecz nie miał z tym nic wspólnego i Spurs bardzo łatwo zgładzili zespół ze stolicy, przyczyniając się do ich 12. porażki z rzędu. Wizards mają za sobą kilka spotkań, które powinni wygrać. Ich 0-12 absolutnie nie pokazuje tego, że w 6 z 12 pojedynków prowadzili w 4. kwarcie i prowadzenie to oddali. Wczorajszy mecz taki nie był. Tim Duncan, wybrany najlepszym graczem poprzedniego tygodnia na zachodzie zdobył 14 punktów w 23 minuty, Tony Parker (15pkt) grał minutę mniej i każdy rezerwowy Spurs mógł wczoraj posmakować parkietu. Wśród 13-osobowej rotacji tylko Cory Joseph nie zapunktował, pozostali zawodnicy przyczynili się do zwycięstwa 118:92.  Spurs rzucali ze skutecznością 56%, trafiając również 13 z 23 rzutów zza łuku. W składzie Wizards nie zobaczyliśmy tym razem Nene, który znów ma problemy z lewą stopą, a najlepszym graczem drużyny Randyego Wittmana był rezerwowy, Jordan Crawford, który z 19 punktami był liderem pod tym względem w całym meczu. Drużyny z Waszyngtonu i San Antonio w tabeli ligi dzieli teraz prawodpodobnie większa odległość niż na mapie USA. PS. Jak już wspomniałem, Tim Duncan wybrany został graczem tygodnia konferencji zachodniej. Natomiast na wschodzie tytuł ten otrzymał Al Horford, który poprowadził w zeszłym tygodniu Hawks do rezultatu 4-0, notując 16.5 punkta, 9.8 zbiórki i 4,5 asysty na mecz.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp