Barklays Center znów nie do zdobycia
Kibice z Brooklynu nie mają póki co powodów do narzekań. Nie dość, że na mecze NBA mają bliżej niż kiedykolwiek, to spokojnie skandować mogą w 4. kwartach ,,Broooklyn", bowiem ich drużyna w pełni na to zasługuje, wygrywając w nowej hali mecz za meczem.Tym razem ofiarami Nets zostali Portland Trail Blazers, którzy po 3 kwartach walki łeb w łeb, w ostatniej odsłonie spotkania znacznie spuścili z tonu, przegrywając ostatecznie 98:85
Na początku 4 kwarty na tablicy wyników widniał remis, a my byliśmy świadkami bardzo ciekawego pojedynku, zwłaszcza wśród rozgrywających. Deron Williams (15pkt/12as/4blk) i Damian Lillard (13pkt/6zb/7as) nie odpuszczali sobie przez całe spotkanie, starając się przede wszystkim uprzykrzyć sobie życie w obronie. Deron zaliczył najepsze w karierze 4 bloki i choć trafił tylko 4 z 13 oddanych rzutów, jego pewność siebie w końcówce przyniosła rezultat w postaci rosnącej przewagi, a rozgrywający Nets zaliczył wtedy 4 asysty. Twarzą runu w ostatniej odsłonie meczu był jednak Joe Johnson (21pkt, 10/19), który od stanu 74:74 przyczynił się do 10 punktów swojej drużyny, trafiając z półdystansu, lub asystując. Nets wyglądali ospale, jakby myślami byli już dziś w spotkaniu przeciwko New York Knicks (1:00 naszego czasu, transmisja - TNT). Obudzili się jednak na ostatnie 12 minut, by wygrać piąty mecz u siebie z rzędu. Jeśli mielibyśmy wskazać, kto był najbardziej energicznym graczem tego spotkania, bez problemu powinniśmy wskazać na Reggiego Evansa. 14 zbiórek w 23 minuty i po raz kolejny Reggie pokazał, że nie trzeba punktować, żeby drużyna miała z ciebie ogromny pożytek. Lider NBA pod względem zbiórek na 48 minut w ostatnich pięciu spotkaniach zalicza ich średnio 9.2 w 20 min spędzonych na parkiecie. O punkty niech martwi się kto inny, Evans to ulubieniec kibiców z Barclays Center i trudno się dziwić. Każdy zespół chciałby mieć takiego gracza w swoim składzie i z pewnością Nets będą mieli z niego jeszcze wiele pożytku. Strefa podkoszowa drużyny z BK to największy atut Averego Johnsona. We wczorajszym spotkaniu Kris Humphries (14pkt/10zb) i Brook Lopez (15pkt/8zb) grali odpowiednio 24 i 28 minut, a więc byli osczędzani na dzisiejsze derby NY. Po urazie kostki Gerald Wallace ma ewidentne problemy ze skutecznością, w ostatnich dwóch spotkaniach trafiając 4/14 z gry.Blazers grali bez Lamarcusa Aldridge'a i jego brak widoczny był zwłaszcza na atakowanej stronie boiska. JJ Hickson (19pkt/10zb) i Meyers Leonard grali nieźle, ale nie jest to ta klasa co LA, choć Hickson znakomicie wkomponował się w zespół ze stanu Oregon. Najlepszym zawodnikiem Blazers był Wes Matthews z 20 punktami na koncie, w końcówce jednak wszyscy gracze z Portland byli bezradni wobec obrony Nets, która znów zagrała na bardzo wysokim poziomie. Blazers są 6-7, przed nimi dalsza część serii wyjazdowej po wschodzie i spotkania z Wizards oraz Pistons. Nets w kolejnych spotkaniach mierzyć będą się m.in. z Knicks,Celtics,Heat i Thunder. Będzie to prawdziwy sprawdzian dla umiejętności podopiecznych Averego Johnsona.Ps. 15 punktów, 12 asyst i 4 bloki Derona Williamsa to nie lada wyczyn, wystarczy napisać, że od roku 1986 podobny występ (15+,12+,4+) zdarzył się zaledwie 11 razy. Ostatnim, który tego dokonał był oczywiście Lebron James, 18 lutego 2010 roku. Jego ówczesne statystyki? 43 punkty, 15 asyst, 13 zbiórek i 4 zablokowane rzuty. Co ciekawe, Cavaliers tamten mecz przegrali.