Lin nasłał na Knicks nowych kolegów
2. porażka z rzędu Knicks, to musiało kiedyś nastąpić, a kto inny mógł być katem Nowojorczyków, jeśli nie Jeremy i jego nowy zespół. Chandler Parsons i James Harden już w pierwszej połowie rzucili ponad 20 punktów, a najlepsza do niedawna defensywa w lidze, w dwóch ostatnich spotkaniach dała sobie rzucić 245 punktów.Mecz rozstrzygnął się w 3 kwarcie, gdy po rzucie wychowanka Harvardu, gospodarze zwiększyli prowadzenie do 21 punktów. Były to najlepsze do tej pory zawody w wykonaniu Rockets i najgorszy występ Knickerbockers.
Knicks - Rockets 103:131
James Harden (33pkt/9as) i Chandler Parsons (31pkt, 13/17) rozstrzelali gości już w pierwszej połowie. Parsons przez pierwsze 2 kwarty rzucił 26 punktów, poprawił tym samym swoje carrer-high, które wynosiło 25 oczek. W pierwszej kwarcie był perfekcyjny trafiając 8/8 z gry. Obaj trafili w sumie 7/12 rzutów z dystansu, a po trzy trójki dorzucili z ławki Toney Douglas i Carlos Delfino. Mike Woodson przyznał, że Rockets pokonali jego drużynę w każdy możliwy sposób, i byli wczoraj lepsi praktycznie we wszystkim. Carmelo Anthony (37pkt, 14/24) dwoił się i troił w ataku, nie było jednak zawodnika, który oprócz Melo pociągnąłby Knicks w ofensywie. J.R. Smith po tym, jak błyszczał skutecznością w pierwszych meczach sezonu, w ostatnich 5 spotkaniach rzuca ze skutecznoscią 37% (27% z dystansu). Wczoraj również miał problemy z trafianiem i ostatecznie 7 ze swoich 12 punktów zdobyl z linii osobistych, a z gry trafił tyklo 2 z 13 oddanych rzutów. Oprócz Melo i Smitha jedynym graczem Knicks, który miał na swoim koncie więcej niż 10 punktow był Raymond Felton (17pkt/8as). To pokazuje jakie problemy w ataku mieli goście i kto wie jakim wynikiem skończyłoby się to spotkanie, gdyby nie świetny celownik Anthonego i Feltona zza łuku. Jeremy Lin zakończył spotkanie z 13 punktami i 7 zbiórkami a kolejną szansę na zobaczenie kolegów z NY będzie miał 17 grudnia, kiedy to Rockets zawitają do Madison Square Garden. Dla Knicks był to prawdopodobnie wypadek przy pracy, mecz, który porównać można do tego jaki zdarzył się Miami Heat w wyprawie do Nowego Jorku wcześniej w listopadzie. Rockets w 3 pierwszych kwartach rzucili 104 punkty i naprawdę w ataku wchodziło im wiele, a dodatkowo zmiażdżyli gości na tablicach 49:30. Knicks mają przed sobą dość łatwy terminarz, natomiast Rockets po meczu z Toronto czekają pojedynki z czołówką konferencji zachodniej. Wiele wskazuje więc na to, że zespół z Nowego Jorku utrzyma się na czele tabeli wschodu jeszcze przez kilka dni, choć już wyprzedzony został przez obrońców tytułu z Miami.