Thunder bezsilni w Bostonie

Dodano: 24 listopada 2012 10:51
Thunder bezsilni w Bostonie
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
WikiMedia

Kibice Celtics mają prawo przechodzić w tym sezonie prawdziwą huśtawkę nastrojów. Pierce i spółka potrafią bowiem w jednym tygodniu przegrać z Pistons, by za chwilę pokonać wicemistrzów NBA. Po spotkaniu, w którym gospodarze przejęli inicjatywę w drugiej kwarcie, tracąc w szybkim tempie prowadzenie w końcówce, ostatecznie to Doc Rivers cieszył się z wygranej swoich podopiecznych 108:100.Rajon Rondo zaliczył 16 asyst z czego 6 w samej pierwszej kwarcie, a cały zespół C's rozegrał jeden z najlepszych meczów ostatnich tygodni.

Rondo (16as/8zb/6pkt) w święto dziękczynienia zjadł kolację z Kendrickiem Perkinsem, z którym nadal utrzymuje dobry kontakt. Był to jedyny przyjacielski motyw w tym meczu, bowiem na parkiecie panowała walka o każdą piłkę i niejednokrotnie dochodziło do spornych sytuacji.108 punktów to najwięcej ile udało się zdobyć Celtom w tym sezonie. Kluczem do zwycięstwa było zatrzymanie kogoś z trójki Durant-Westbrook-Martin, co oczywiście nie było prostym zadanie. Martin (3pkt, 1/7) miał jednak problemy ze skutecznością i obrońcom C's udało się znacznie ograniczyć jego poczynania w ofensywie. Już w pierwszej połowie kłopoty z faulami miał Kevin Durant (29pkt, 9/20), który zszedł z parkietu w 2. kwarcie z trzema przewinieniami na koncie. Pomogło to Bostonowi zbudować przewagę i w rezultacie wygrać drugą i trzecią część meczu łącznie 19 punktami. Jak to bywa z końcówkami w Beantown, wszyscy wiemy, przy stanie 89:101 Oklahoma ruszyła do ataku rzucając 9 punktów z rzędu, z czego 6 z linii osobistych, gdzie Thunder lądowali w 4. kwarcie bardzo często. Od czego ma się jednak Garnetta, KG po kapitalnie rozegranej końcówce w obronie uratował zespół także w ataku, trafiając 4/4 osobiste w ostatniej minucie spotkania i kończąc je z dorobkiem 18 punktów i 9 zbiórek. Przed ostatnimi rzutami Kevina losy meczu przesądził Jason Terry (16pkt, 4/6 za 3), który po serii nie trafionych przez gości rzutów przypieczętował zwycięstwo trójką na 36 sekund przed końcem. Najlepszym strzelcem Celtics był Paul Pierce (27pkt, 8/16), który podobnie jak Jet znakomicie rzucał zza łuku, kluczową rolę odegrała jednak ławka rezerwowych Celtów, która rozstrzelała ławkę gości 35:13. Ogromna w tym zasługa Jeffa Greena, który grał przeciwko swoim byłym kolegom z drużyny jak natchniony, zdobywając w pewnym momencie 7 punktów z rzędu dla Bostonu i podwyższając przewagę do 12 punktów na koniec 3. kwarty. Po raz kolejny udany mecz Russela Westbrooka, którego nie potrafił przypieczętować w końcówce. Russel (26pkt/8as/7zb) zaliczył najlepsze statystyki, w decydujących minutach popełnił jednak kilka błędów i wraz z KD decydował się na rzuty z trudnych pozycji. Durant miał szansę zmniejszyć przewagę do punkta, lub wyrównać stan meczu przy stanie 98:101, oddał jednak rzut ze znacznej odległości, po którym piłka odbiła się tylko od obręczy. Wchodząc na 5:43 przed końcem Kevin Garnett zrobił defensywnie coś, co obecnie w lidze potrafi jeszcze może 2 lub 3 graczy, i tak, mam również na myśli Lebrona. Po jego wejściu na parkiet (przy 'małej' pomocy Rondo) Westbrook zgubił 2 razy z rzędu piłkę, a Durant nie był w stanie przebić się przez defensywę i trafić lay-up. Taki wpływ na obronę to coś, czym w ciągu 17 lat spędzonych w NBA wyróżnia się Kevin Garnett.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp