Paul George wziął to na siebie

Dodano: 22 listopada 2012 12:56
Paul George wziął to na siebie
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Gdybyśmy przed tym spotkaniem dowiedzieli się, że Paul George zaliczy strzelecko występ, jakim nigdy nie popisał się nikt w Indianie, nawet Reggie Miller, myślę, że mało zainteresowanych opuściłoby to spotkanie. Po pierwszej połowie George miał na swoim koncie tylko 4 punkty i nic nie wskazywało na to, że Pacers zrobią w tym meczu coś wielkiego.Obie druzny nie miały najlepszego początku sezonu. Zespół z Indianapolis powoli jednak zdaje się podnosić i zbliża się do granicy 0.500. Po wczorajszym meczu, kolejnym zakończonym dogrywką mają rownież inne powody do dumy.

Hornets - Pacers 107:11533 punkty w drugiej połowie i dogrywce, 9 trójek i Paul George (37pkt) wpisał się w karty historii koszykówki w Indianie. Pacers trafili aż 15 z 27 trójek i to głównie one uratowały ich w tym spotkaniu. W końcówce 4. kwarty Lance Stephenson (12pkt/5zb/5as) i George byli blisko nawet wygrać mecz trafiając 5 razy zza łuku, Al Farouq-Aminu (14pkt/10zb) pokrzyżował im jednak plany trafiając bardzo wysoki jumper i po najbardziej dramatycznej akcji tego meczu, w której Pacers spudłowali aż 4 rzuty w przeciągu kilku sekund, mieliśmy kolejną w tym dniu dogrywkę. W doliczonym czasie gospodarze rzucili pierwsze 10 punktów praktycznie wygrywając spotkanie w dwóch pierwszych minutach dogrywki. Jeśli występ George'a nie jest dla kogoś niczym specjalnym, warto wspomnieć również o pewnym centrze, który trafił zaledwie 3 z 12 rzutów w tym meczu, a i tak dołączył do zacnego grona zawodników z Triple-Double na koncie. Roy Hibbert, bo o nim mowa, do 10 punktów i 10 zbiórek dołączył aż 11 bloków i schodził z boiska po 6 faulach mając za sobą niewątpliwie niecodzienny występ, bijąc rekord Pacers pod względem bloków w jednym meczu. Hornets po raz kolejny grali bez Anthonego Davisa, który póki co jest bardzo podatny na kontuzje. Davis opuścił kolejne spotkanie przez problemy z kostką, mimo tego jego koledzy zaprezentowali się  naprawdę nieźle, a wyrózniali się zwłaszcza Ryan Anderson (17pkt, 5/5 za 3) i Greivis Vasquez (14pkt/8as/5zb), który w barwach Hornets wygląda co raz lepiej i napędza ataki drużyny z Luizjany. Najwięcej rzutów oddał za to...Jason Smith, który wchodząc z ławki trafił 8 z 21 prób i zakończył mecz z dorobkiem 18 punktów i 7 zbiórek. Przed Pacers arcytrudne spotkania ze Spurs i Lakers, będzie więc bardzo ciężko przebić się przez granicę 0.500. Póki co jednak w Indianapolis wygrali 4 z 5 spotkań, a przeciwko Spurs grają u siebie, co pozwala zachować im nadzieje na zwycięstwo. Hornets mają przed sobą kolejne wyjazdowe spotkania na trudnych terenach w Phoenix, Denver i Los Angeles (clippers).

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp