48 minut to za mało
Aż 4 wczorajsze spotkania zakończyły się dogrywką. Dziś zawodnicy NBA mają dzień wolnego, jak widać jednak nie wszyscy chcieli żegnać się z parkietem zbyt szybko. Chris Paul najwyraźniej polubił wygrywać mecze w Oklahomie, z tym że wczoraj obręcz okazała się mniej przyjazna i nawet ten niesamowity ruch, który wygrał dla Clippers mecz ze San Antonio, tym razem okazał się nieskuteczny. Kevin Durant i Russel Westbrook samotnie ciągnęli Thunder w ataku w doliczonym czasie i Oklahoma City znów jest na czele tabeli zachodu.
Clippers - Thunder 111:117
Clippers wygrali 3 z 4 ostatnich meczów sezonu regularnego z Thunder, wliczając w to spotkanie, w którym Blake Griffin zaprzeczył grawitacji popisując się jednym z najlepszych wsadów ostatnich lat. Kendrick Perkins nie lubi rozmawiać na ten temat, dlatego wczoraj motywował swoich kolegów mówiąc, że po porażkach z Grizzlies i Spurs czas w końcu pokonać jakąś drużynę z czołówki. I choć przez powalającą większość meczu Thunder prowadzili, w końcówce ich zwycięstwo stało się sprawą wątpliwą. Najpierw Matt Barnes doprowadził do remisu, a następnie Russel Westbrook(23pkt/9as) mógł jedną akcją przekreślić cały swój niezły występ. Nie mogąc znaleźć drogi do Kevina Duranta, Russel postanowił działać na własną rękę i oddał rzut z bardzo niekomfortowej pozycji, po którym piłka ledwo doleciała do obręczy. W odpowiedzi Chris Paul miał szansę rozstrzygnąć kolejne spotkanie na stronę Clippers, jednak rozgrywający LA nie miał wczoraj najlepszego dnia. 9 punktów, 9 asyst i tylko 2 z 14 rzutów z gry odnalazło drogę do kosza. Ogromna w tym zasługa Thabo Sefoloshy, który po raz kolejny pokazał, że jest jednym z najlepszych obwodowych obrońców w lidze. Piłka po rzucie Paula zawisła na obręczy, nie znalazła się jednak w siatce i kibice w Chesapeake Energy Arena mogli odetchnąć z ulgą. W dogrywce najpierw Westbrook, a potem Durant otworzyli strzelanie zza łuku i mogli spokojnie dokończyć mecz na linii osobistych, skąd byli prawie perfekcyjni. KD trafił 7 rzutów z gry, jednak aż 19 ze swoich 38 punktów zdobył z linii rzutów wolnych, do czego dodał 6 zbiórek, 5 asyst, 5 przechwytów i wygrał w dogrywce mecz dla Oklahomy, mając również czas na rzucanie piłką w panie na trybunach, a następnie całowanie je po czole w ramach przeprosin. Prawdopodobnie nikt nie ma takich wspomnień z tego spotkania, jak ta pani, która siedziała w pierwszym rzędzie. Trio Durant/Westbrook/Martin rzuciło w tym meczu 78 punktów, po stronie Clippers natomiast atak ratował, a jakże, Jamal Crawford (20pkt) i Blake Griffin, który zdobył team-high 23 oczka. Hasheem Thabeet rzucił po wejściu z ławki 10 punktów, co jest najlepszym wynikiem jego kariery. Numer 2 draftu 2009 po 3 latach bycia największym niewypałem ligi, znalazł swoje miejsce na ławce OKC i może być całkiem przydatnym graczem z ławki. Obie drużyny czeka trudna wyprawa na wschód, Thunder zmierzą się z Celtics i 76ers, natomiast Clippers odwiedzą Brooklyn i Atlantę. Trzeba przyznać, że w tym tygodniu nie brakuje ciekawych spotkań.