Arenas chce do Lakers
A może to Lakers chcą "Agenta Zero"? Gilbert Arenas znany jest w kręgu NBA jako wytworny gaduła i plecie nie jeden raz co ślina na język przyniesie.
Tym razem wymyślił sobie, że działacze Los Angeles Lakers go potrzebują. A może rzeczywiście jest w tym jakieś ziarenko prawdy?
Były gracz czterch klubów ligi NBA twierdzi, że Lakers kontaktowali się z nim po kontuzji, jakiej doznał Steve Nash.
Kiedy grałem dla Wizards - Eddie Jordan był moim trenerem. Teraz on jest asystentem w Lakers a my nadal ze sobą dużo rozmawiamy. Powiedział mi, że Lakers są mną zainteresowani, a ja na to, że chciałbym najpierw pograć w Chinach, by tam się sprawdzić i jeśli będę tam dobry to postaram się wrócić do NBA.
Jak na razie brzmi obiecująco.
Grałem w NBA przez 12 lat. Chcę spróbować teraz czegoś nowego. Przyjaciele mówili mi, że to jest dobra liga i że to jest interesujące.
Czyli tłumacząc prościej można powiedzieć, że Arenas grał w lidze 12 lat, lecz ostatnie 5 spędził lecząc się. Po powrocie nie był już jednak tym samym graczem i jego kolana nie nadają się na aż takie wyzwania jakie czekają go w NBA. A, że Chiny są interesujące to wiadomo - pod względem finansowym. Brzmi to może złośliwie, lecz w przypadku Arenasa prawdziwie.