Brandon Roy przejdzie (kolejną) operację kolana
To miał być wielki powrót. Zawodnik, który talentem nie ustępuje największym tej ligi, a jego walka z kontuzjami jest jedną z najsmutniejszych historii w zawodowej koszykówce XXI wieku przejdzie artroskopię kolana, a data jego powrotu na parkiet jest wielką niewiadomą.Będzie to piąta operacja Roya, pierwsza odkąd powrócił z emerytury i podpisał kontrakt z Minnesota Timberwolves. Śmiało można stwierdzić, że zespół z Minneapolis jest najbardziej dotkniętą kontuzjami drużyną w NBA.
Jego powrót, choć zapowiadany hucznie, nie potoczył się tak, jak spodziewali się tego kibice Wilków. W pięciu spotkaniach notował zaledwie 5.8 punktów na mecz rzucając ze skutecznością na poziomie 31%. Był jednak najlepiej asystującym zawodnikiem w zespole i choć średnia 4.6 kończących podań na mecz nie powala na kolana, to pokazuje że Brandon wciąż jest wartościowym graczem. Problemy z prawym kolanem odnowiły się juz w preseason, a sytuację pogorszyło zderzenie się z innym zawodnikiem Wolves na treningu. 9 listopada Roy opuścił drugą połowę meczu z Pacers, a także 4 kolejne mecze. W zeszłym tygodniu sam zainteresowany wyrażał chęć do gry przeciwko Portland, gdzie spędził 5 ostatnich sezonów (pomijając 11/12), niestety zarówno ten, jak i kolejne spotkania odbyły się bez niego.,,Nie jestem rozczarowany tak, czy inaczej. Jeśli skończyło się to po 3 tygodniach, trudno, to koniec. Jestem zadowolony z tego, co zrobiłem dotychczas. Wiem ile poświęcenia i wysiłku kosztował mnie ten powrót. Wiele dyscypliny potrzeba było by być tam, gdzie jestem. Wszystko na co zwracam uwagę, to to jak ciężko pracowałem." - mówi Roy.Jego wypowiedź nie daje nam zbyt wiele optymizmu, ważne jednak, że sam zawodnik pogodził się już, że jego ciało nigdy nie będzie w 100% sprawne do gry. Pamiętamy jak ciężko przeżył rozstanie z NBA i decyzję o zakończeniu kariery. Timberwolves zrobili wspaniałą rzecz, dołączając byłego gracza Trail-Blazers do swojego składu. Sztab szkoleniowy wiedział, że Brandon nie będzie już nigdy tym zawodnikiem, który 3 razy występował w All-STar Game. Doświadczenie i boiskowe IQ Roya z pewnością pomogłoby jednak drużynie, która ma aspirację na Play Offs i którą kolejny rok z rzędu dręczą kontuzje. Podpisanie z nim 2 letniego kontraktu było ryzykowne i zarząd klubu doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Teraz, czytając wypowiedź Roya, wiedząc, że jego stan zdrowia się nie poprawił, a sam zawodnik nie jest już tak zdeterminowany by wrócić na parkiet, całkiem możliwe, że 9. listopada widzieliśmy go w akcji po raz ostatni. Mimo wszystko może my się cieszyć, że byliśmy świadkami czasów tak znakomitego koszykarza, którego kariera, choć krótka, pełna była pięknych momentów, game-winnerów, radości, łez, i tylko szkoda, że brak w niej większych sukcesów. Jednakże przede wszystkim, życzymy mu jak najwięcej zdrowia.