Kevin Durant jest co raz lepszy
Nie tylko Kobe zabłysnał wczoraj przed własną publicznością notując dwucyfrowe statystyki w każdej z trzech najważniejszych kategori. Kevin Durant poczynił wczoraj duży krok w kierunku stania się kimś więcej niż tylko strzelcem. I choć to tylko liczby, a świat nadal kręci się w tą samą stronę, notując pierwsze w karierze Triple-Double, KD pokazał nam, że jego rola w lidze w ciągu kilka następnych lat, może jeszcze bardziej ewoluować.Trio Durant-Westbrook-Martin zdobyło w meczu przeciwko Golden State Warriors 78 punktów i 22 asysty. Cała drużyna Indiana Pacers w meczu przeciwko Knicks zanotowała odpowiednio 76 punktów i 21 kończących podań. Thunder wracają do formy z zeszłego sezonu.
Thunder - Warriors 119:109
25 punktów, 13 zbiórek, 10 asyst, tak, to najlepsze statystyki wczorajszej nocy. Oklahoma pod wodzą Duranta wygrała 7 z 8 ostatnich spotkań ulegając tylko najlepszym obecnie w lidze Grizzlies. Wczoraj Thunder mieli kontrolę przez pełne 48 minut, oddając gościom z Oakland tylko czwartą kwartę, która i tak nie miała znaczenia. Nie ma rzeczy, którą Kevin robiłby wczoraj źle, Scott Brooks powiedział po meczu, że można spodziewać się po nim wielkich rzeczy w praktycznie każdym spotkaniu, to właśnie robią gracze kalibru MVP. W tym sezonie Durantula notuje statystyki na poziomie 24.5/10.5/4.6, dodając do tego 1,5 bloku i przechwytu na mecz. Jeśli nic się w tej kwestii nie zmieni, a wychowanek uczelni Texas będzie jeszcze bardziej angażował się w bycie playmakerem, gdy drużyna tego potrzebuje, to może być jego rok i wreszcie pokona Lebrona Jamesa w wyścigu po tytuł MVP. Na chwilę obecną James jest poza zasięgiem wszystkich graczy zarówno statystycznie, jak i pod względem dominacji na boisku. Jeśli jednak sezon będzie wyglądał tak jak dotychczas, a Durant będzie wykonywał swoją robotę dodając do tego coś ekstra w każdym tygodniu rozgrywek, istnieje ogromna szansa, że wiosną 2013 odbierze swoją pierwszą statuetkę MVP i będzie to kolejny kamień milowy w jego fenomenalnej karierze. Wszystko zależy jednak nie tylko od niego, ale również od kolegów z drużyny. Russel Westbrook zdobył wczoraj 30 punktów rzucając na dobrej skuteczności i nie forsując rzutów, czasami dając również Durantowi miejsce do kreowania akcji. Kevin Martin zrobił co do niego należało i trafił 5 rzutów zza łuku notując 23 punkty przy 5 asystach. Znakomita dyspozycja całej trójki plus obrona w postaci Perkinsa, Sefoloshy i Ibaki to właściwie identyczna sytuacja jak w sezonie 11/12, oczywiście z jedną zmianą w ataku. Scott Brooks nie zmienił zbyt wiele w taktyce drużyny i trudno się dziwić, skoro przynosi ona sukcesy. W drużynie gości dorbze zaprezentował się Stephen Curry, najlepszy strzelec wśród rozgrywających trafił 4 z 8 rzutow za 3 zdobywając 23 punkty. Warriors są 5-5 i grają ciekawą koszykówkę, brakuje im jednak Andrew BOguta, którego powrót jest obecnie wielką niewiadomą. Bez swojego wysokiego ciężko będzie im liczyć się w stawce i wygrywać z wyżej notowanymi rywalami. A szkoda, bo tak jak w poprzednim sezonie, drużyna Marka Jacksona miała udany początek rozgrywek.